Wcześniej w poniedziałek belgijska prokuratura poinformowała o zatrzymaniu w niedzielę wieczorem w centrum Brukseli dwóch osób łączonych z zamachami terrorystycznymi w Paryżu z 13 listopada. W późniejszych godzinach uściślono, że aresztowano trzy osoby: dwóch braci i ich znajomego. Prokuratura nie podała żadnych bardziej szczegółowych informacji. Nie wiadomo, o co dokładnie podejrzewani są zatrzymani.

 

Akcję kontynuowano w poniedziałek. W jej wyniku zatrzymano pozostałe dwie osoby. W mieszkaniach aresztowanych funkcjonariusze przeprowadzili przeszukania. - Nie będziemy udzielać żadnych informacji w sprawie tych działań. Nie znaleźliśmy tam żadnej broni, ani materiałów wybuchowych - podano jedynie w dokumencie prokuratury.

 

Terroryści ukrywają się w Belgii

 

W sprawie paryskich ataków zatrzymano dotąd w Belgii kilka osób, które prawdopodobnie udzielały wsparcia zamachowcom. Główny podejrzany - Salah Abdeslam - jest wciąż poszukiwany. Razem ze wspólnikami może znajdować się w Belgii.

 

Wymknął się obławie, bo nie mogli interweniować w nocy

 

Salah Abdeslam przez pierwsze cztery godziny po atakach ukrywał się, a następnie zadzwonił do znajomych, Mohammeda Amriego i Hamzy Attou, aby po niego przyjechali. Razem udali się do Brukseli. Po drodze byli kontrolowani przez policję we francuskim Cambrai, ale nie zostali zatrzymani, bo służby nie znały wówczas tożsamości sprawców zamachów.

 

W ubiegłym tygodniu minister sprawiedliwości Belgii Koen Geens poinformował, że służby znały miejsce pobytu zamachowca Saleha Abdeslama po przybyciu do Brukseli 16 listopada. Miał on przebywać w jednym z mieszkań przy ulicy Delaunoy. Służby nie zatrzymały go jednak, bo belgijskie prawo nie pozwala interweniować w nocy. Czekano do wschodu słońca, a do tej pory Abdeslam zdołał umknąć.

 

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a około 350 zostało rannych.

 

PAP, Reuters