Lekarze zdecydowali się zastosować nowatorską metodę, bo ciężko chore niemowlę z wrodzonym zwężeniem jelita nie kwalifikowało się do klasycznego zabiegu operacyjnego. Dziecka nie mozna było znieczulić.

 

- Operacja była niewykonalna z powodu specyficznego dla niego niebezpieczeństwa znieczulenia ogólnego - wyjaśnił dr hab. Adam Bysiek

 

Lekarze usunęli zwężenie bez otwierania brzucha przy użyciu nowoczesnego sprzętu chirurgicznego i nowoczesnych metod obrazowania wnętrza jelita. Jak tłumaczył dr Bysiek, metoda jest podobna do używanej przez kardiologów inwazyjnych przy udrożnianiu naczyń wieńcowych, ale nie stosowano jej dotąd u niemowląt z niedrożnością przewodu pokarmowego.

 

- Nawet gdyby pacjent był w lepszej sytuacji i operacja klasyczna była wykonalna, wiązałaby się z dużo większym ryzykiem, przejściowym kalectwem dziecka i leczeniem operacjami wieloetapowymi rozłożonymi na wiele miesięcy. Każda z nich wiązałaby się z niebezpieczeństwem powikłań - zaznaczył lekarz.

 

Niespełna 4-miesięczny pacjent został wypisany do domu w pięć dni po zabiegu. We wtorek wraz z rodzicami pojawił się na pierwszej wizycie kontrolnej. - Dziecko jest w doskonałej formie, ma apetyt, przybiera na wadze i nadrabia zaległości wobec swoich rówieśników - ocenił dr Bysiek.

 

Podkreślił, że mały pacjent nie wymaga już pełnego odżywiania dożylnego i jest w pełni żywiony doustnie normalną dla swojego wieku dietą.

 

Według lekarzy, poprawa stanu zdrowia małego pacjenta jest na tyle znacząca, że prawdopodobnie skończy się na jednorazowym zabiegu. - Nawet gdyby trzeba było go powtórzyć, to jest on prosty i nie powinien spowodować żadnych powikłań - ocenił chirurg.

 

PAP