"Przybyłem do Stanów Zjednoczonych 22 lata temu. Miałem dość szczęścia, żeby się tutaj dostać na uniwersytet. Z czasem zauważyłem, że ciężka praca otwierała mi kolejne drzwi. Zbudowałem tutaj karierę i założyłem rodzinę, tutaj także żyję. Czuję się częścią tego kraju tak samo, jak Indii" - napisał Pichai.

 

 

Szef Google'a, który był twórcą sukcesu przeglądarki Chrome, przypomniał, że USA to "kraina szans" dla milionów imgirantów.

 

"Nie chodzi tylko o szanse. Otwarte umysły, tolerancja i akceptacja wobec nowych Amerykanów to jeden z najsilniejszych punktów tego kraju i jednocześnie najbardziej go charakteryzujących. Nie ma w tym przypadku - koniec końców, Ameryka była i jest krajem imigrantów" - dodał.

 

Pichai wyraził z tego powodu żal wobec antyimigranckiego dyskursu, który pojawił się w debacie publicznej.

 

Trump odrzuca muzułmanów

 

W opublikowanym w poniedziałek oświadczeniu Donald Trump, jeden z czołowych republikańskich kandydatów do prezydentury, opowiedział się za wprowadzeniem całkowitego zakazu wjazdu muzułmanów do USA.

 

Oświadczenie zostało opublikowane kilka dni po masakrze w kalifornijskim mieście San Bernardino, gdzie 29-letnia Tashfeen Maliki i jej mąż, 28-letni Syed Rizwan Farook zastrzelili 14 osób i ranili 21. Oboje zostali potem zabici w policyjnej obławie. Oboje byli muzułmanami.


"Dopóki nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego problemu i związanych z nim zagrożeń, nasz kraj nie może być ofiarą straszliwych ataków ze strony ludzi, którzy wierzą w dżihad" - podkreślił Donald Trump.


Propozycję Trumpa natychmiast potępił Biały Dom. - Jest ona całkowicie sprzeczna z amerykańskimi wartościami. Szacunek dla wolności religii zapisany jest w naszej Karcie Praw - oświadczył doradca prezydenta Baracka Obamy Ben Rhodes.


Jeb Bush, który także ubiega się o republikańską nominację w wyborach prezydenckich, napisał na Twitterze, że Trump jest "niezrównoważony" a jego propozycja - "niepoważna".

 

medium.com, PAP