- Problem konstytucyjności trybu uchwalenia nowelizacji ustawy o TK jest kwestią złożoną i ewentualne wkroczenie w tę tematykę wymagałoby pełnego składu Trybunału - powiedział w uzasadnieniu środowego wyroku TK sędzia prof. Piotr Tuleja.

 

W środę TK nie zakwestionował konstytucyjności trybu uchwalenia nowelizacji ustawy o Trybunale; za niekonstytucyjne uznał jednogłośnie natomiast poszczególne zapisy z tej nowelizacji.

 

Tuleja zaznaczył, że "problem konstytucyjności trybu ustawodawczego i standardów tego trybu, których naruszenie oznacza również naruszenie konstytucji, nie jest problemem zero-jedynkowym, jest problemem niezwykle złożonym".

 

- Z jednej strony należy brać pod uwagę wszystkie argumenty, które przedstawiali uczestnicy rozprawy (...) z drugiej strony jest to niezwykle delikatna materia polegająca na tym, że mamy do czynienia z zasadą autonomii parlamentu i sądowe wkraczanie w tą autonomię wymaga wypracowania bardzo precyzyjnych standardów. Jeśli takie wkroczenie miałoby nastapić, wymagałoby wypowiedzi w pełnym składzie - dodał.

 

Sędziów już wybrano, przepis niepotrzebny

 

Sędzia Tuleja wyjaśnił też, że zapis nowelizacji ws. wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest niekonstytucyjny, bo doszło już do obsadzenia stanowisk sędziowskich w 2015 r. Przypomniał, że zaskarżony art. 137a nowelizacji to przepis przejściowy zawierający wyjątek od ogólnej reguły wyboru sędziów.

 

- Oceniając ten przepis Trybunał podkreśla, że nie ocenia prawidłowości wyboru Sejmu, bo nie leży to w jego kompetencji, ale TK podkreśla, że popiera wyrok z 3 grudnia, gdy uznano, że w październiku doszło do prawidłowego wyboru trzech sędziów Trybunału - zastrzegł prof. Tuleja.

 

Sędzia Tuleja dodał, że w tej części TK zgadza się ze stanowiskiem Prokuratora Generalnego, który wskazał, że zaskarżony przepis w zakresie, w jakim umożliwia wybranie trzech sędziów w obecnej kadencji, na miejsce sędziów wybranych w poprzedniej kadencji Sejmu, jest niezgodny z konstytucyjną zasadą, w myśl której sędziów TK powinien wybrać właściwy organ - czyli w tym wypadku Sejm minionej kadencji

 

TK orzekł niekonstytucyjność zapisu, że osoba wybrana na sędziego TK składa w ciągu 30 dni od wyboru ślubowanie wobec prezydenta RP. - Sędzia powinien być zaprzysiężony niezwłocznie - uzasadnił sędzia Piotr Tuleja.

 

 

Według Trybunału, niezgodny z konstytucją jest zapis, że złożenie ślubowania przed prezydentem zaczyna kadencję sędziego TK.

 

Skrócenie kadencji prezesa i wiceprezesa to ingerencja w niezależność TK

 

- Określone czasowo kadencje prezesa i wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego można wprowadzić, ale skrócenie sprawowania funkcji obecnym to ingerencja w niezależność TK - powiedział w uzasadnieniu sędzia Piotr Tuleja.

 

- Obecnie ani Konstytucja ani ustawa o Trybunale Konstytucyjnym nie przewidują kadencji (prezesa i wiceprezesa TK - PAP). (...) Kadencja sędziego TK nie może być utożsamiana z kadencją prezesa" - wskazał sędzia. Dodał, że w każdym wypadku pod rządami konstytucji z 1997 r. okres sprawowania funkcji prezesa przez poszczególne osoby był różny.

 

Trybunał Konstytucyjny doszedł do wniosku, że ustawodawca ma prawo w ramach uchwalania ustaw wprowadzić kadencyjność w obsadzaniu funkcji prezesa i wiceprezesa TK.  - I to nie ulega wątpliwości, że taką kadencję można wprowadzić - mówił.

 

TK uznał jednak, że czym innym jest z punktu widzenia konstytucji i swobody regulacyjnej ustawodawcy wprowadzenie kadencji, a czym innym, jeżeli dodatkowo ustawodawca chce ingerować w długość okresu sprawowania urzędu przez osoby aktualnie piastujące te funkcje.

 

- Okres sprawowania funkcji został wyznaczony bezpośrednio przepisem konstytucji i indywidualnym konkretnym aktem prezydenta. Zdaniem TK, ingerowanie przez ustawodawcę w tak wyznaczony okres sprawowania funkcji prezesa stanowiłoby ingerencję w niezależność Trybunału Konstytucyjnego, a po części także w niezawisłość sędziów, którzy sprawują funkcję prezesa i wiceprezesa" - powiedział sędzia Tuleja.

 

Jak podkreślił, dopuszczenie do sytuacji, w której organ władzy ustawodawczej może w dowolnym momencie skrócić okres sprawowania przez sędziego Trybunału Konstytucyjnego jednej z kierowniczych funkcji oznaczałoby, że sędzia nie ma odpowiednich warunków, by w sposób zgodny z własnym sumieniem i bezstronnie realizować funkcje orzecznicze.

 

Reelekcja zagraża niezawisłości

 

Jeden z zapisów nowelizacji mówi o tym, że prezydent powołuje prezesa Trybunału na trzy lata, i na to stanowisko można być powołanym dwukrotnie.

  

Zdaniem Trybunału, możliwość reelekcji prezesa i wiceprezesa  TK jest nie do pogodzenia z zasadą sędziowskiej niezawisłości. - Osoba mająca w perspektywie ponowne ubieganie się o sprawowany urząd może być szczególnie narażona na naciski - powiedział sędzia Piotr Tuleja.

 

Jak wyjaśnił, chodzi o sytuację, w której prezes i wiceprezes mogliby po trzyletniej kadencji ubiegać się o ponowne powołanie na te stanowiska, a taka decyzja zależałaby od prezydenta.

 

Tuleja powiedział, że na świecie funkcjonują dwa rodzaje rozwiązań - prezesa sądu konstytucyjnego albo powołują na określoną kadencję sami sędziowie spośród swojego grona, albo robi to podmiot zewnętrzny (prezydent, parlament), ale wtedy, np. w Estonii, prawo wyraźnie wskazuje, że prezesem można być tylko jedną kadencję.

 

- W tym drugim rozwiązaniu możliwe jest i dopuszczalne, że prezesa powołuje organ zewnętrzny w stosunku do TK, w tym może to być organ władzy wykonawczej, ale w takiej sytuacji nie łączy się tego rozwiązania z możliwością reelekcji - zaznaczył Tuleja.

 

- Zdaniem TK inaczej trzeba oceniać rozwiązanie, zgodnie z którym podmiotowi zewnętrznemu względem sądu konstytucyjnego powierza się możliwość obsadzania funkcji kierowniczej, taka sytuacja sama w sobie nie stwarza zagrożenia dla sądu konstytucyjnego. Natomiast jeżeli miałaby temu towarzyszyć również reelekcja, to taka reelekcja stwarza pole do nadużyć" - powiedział sędzia TK.

 

 

Naruszono regulamin Sejmu  

 

Zdaniem Trybunału, tryb uchwalania nowelizacji ustawy był konstytucyjny.  Odbył się  jednak z naruszeniem regulaminu Sejmu w zakresie "trzech czytań" uchwalanej ustawy.  

 

- Pierwsze czytanie projektu nie odbyło się na posiedzeniu plenarnym Sejmu, choć powinno, lecz na posiedzeniu komisji - uzasadniał sędzia Piotr Tuleja.

 

Jak dodał, pomiędzy pierwszym a drugim czytaniem projektu upłynęło zaledwie kilkanaście godzin. - Odbyło się tylko jedno posiedzenie komisji ustawodawczej. Trudno mówić, że odbyła się jakaś szersza debata nad projektem - powiedział sędzia. 
  

Podkreslił, że "TK nie ma wątpliwości, że postępowanie ustawodawcze następowało z naruszeniem przepisów regulaminowych", ale wcześniej TK wypowiadał się w takich kwestiach w pełnym składzie i tym razem rozstrzyganie tej kwestii też wymagałoby pełnego składu.

 

- W sytuacji, w której TK obecnie się znajduje, orzekanie w pełnym składzie nie jest możliwe i Trybunał nie widzi możliwości stwierdzenia niekonstytucyjności naruszenia trybu ustawodawczego - powiedział Tuleja.

 

Dokonana przez PiS nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, w tym przepisy o ślubowaniu sędziów przed prezydentem i wygaszeniu kadencji prezesa i wiceprezesa, była w środę przedmiotem rozprawy przed TK. Ustawę zaskarżyli posłowie PO, RPO, KRS i pierwsza prezes SN.

 

Nowelizacja przewiduje m.in. ponowny wybór 5 sędziów, których kadencje kończą się w 2015 r., a także wygaszenie kadencji prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego i wiceprezesa Stanisława Biernata. Stanowi też, że kadencja sędziego TK rozpoczyna się w dniu złożenia ślubowania wobec prezydenta RP - co następuje w 30 dni od dnia wyboru.

 

Zarzuty niekonstytucyjności podzieliły w swoich opiniach dla TK Naczelna Rada Adwokacka i Krajowa Rada Radców Prawnych. Według Sejmu nowelizacja jest zgodna z konstytucją. Pięcioosobowemu składowi TK przewodniczył Andrzej Wróbel, sprawozdawcą był Piotr Tuleja. Na rozprawie nie było przedstawiciela rządu, Rada Ministrów nie przysłała też stanowiska.

 

PAP