Według jednego z przedstawicieli amerykańskich władz, kobieta złożyła takie oświadczenie we wpisie na Facebooku, korzystając z konta założonego na inne nazwisko. Zamachowczyni usunęła post przed atakiem. Agencja Associated Press podkreśla, że to najsilniejszy do tej pory dowód sugerujący, że strzelanina mogła być atakiem terrorystycznym.

 

Dyrektor biura FBI w Los Angeles David Bowdich powiedział, że "na podstawie infromacji i faktów, które znamy, możemy stwierdzić, że był to akt terroryzmu". Jednocześnie zaznaczył, że nie wiadomo czy IS miało związek ze sprawą. - Nie ma dowodów, nawet na to, czy Państwo Islamskie wiedziało kim byli zamachowcy - stwierdził Bowdich.           

 

Państwo Islamskie mówi o swoich "sympatykach"

 

Także jedna z agencji prasowych powiązanych z Państwem Islamskim poinformowała, że zamachu w San Bernardino dokonali sympatycy IS.

 

W środę dwoje zamachowców otworzyło ogień do kilkuset ludzi zgromadzonych na przyjęciu w stanowym ośrodku pomocy niepełnosprawnym w leżącym w pobliżu los Angeles mieście San Bernardino. Zginęło 14 osób, a 21 zostało rannych, w tym dwóch policjantów. Dwie osoby są w stanie krytycznym. Napastnicy zostali zabici podczas policyjnej obławy. Była to najbardziej krwawa strzelanina w USA od trzech lat.

 

Sprawcy to 28-letni Syed Farook, obywatel amerykański urodzony w USA w rodzinie pakistańskich imigrantów, i jego żona, 27-letnia Tashfeen Malik, która mieszkała w USA legalnie. Do USA przyjechali razem w lipcu 2014 roku z podróży, która obejmowała Pakistan. Pobrali się już w USA. Nie byli wcześniej notowani przez policję. Para miała półroczną córkę.

 

CNN: nie ma dowodów na kontakt z IS

 

Według nieoficjalnych informacji Malik pod pseudonimem wyrażała "podziw" dla lidera IS na Facebooku, ale nic nie wskazuje na to, aby ktoś powiązany z Państwem Islamskim z nią się kontaktował. Nie ma też dowodów na to, aby przekazano jej jakiekolwiek instrukcje. Telewizja CNN, powołując się na anonimowych informatorów, potwierdza, że atak wygląda na inspirowany Państwem Islamskim, ale nie na bezpośrednio kierowany przez tę dżihadystyczną organizację.

 

Przecieki z amerykańskich źródeł rządowych wskazują także, że Malik i Farook przed środową strzelaniną niszczyli twarde dyski komputerów i inne urządzenia elektroniczne. Śledczy badają także doniesienia, że Farook, który był zatrudniony w okręgowym wydziale zdrowia i także uczestniczył w środowej imprezie, którą potem zaatakował, pokłócił się ze współpracownikiem, który negatywnie wypowiadał się o "naturalnych zagrożeniach wynikających z islamu".

 

PAP