Nieprawomocny wyrok wydał w piątek Sąd Okręgowy w Warszawie. Stało się to pod nieobecność Iwana S., który nie przyjechał z Ukrainy. W piątek sąd otworzył przewód sądowy, wysłuchał aktu oskarżenia i po niecałej godzinie wydał wyrok.

 

W mowie końcowej prok. Monika Harasim wniosła dla S. o karę 4 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 2 tys. zł grzywny i nakazanie mu na własny koszt przeprosin pokrzywdzonego w dwóch polskich gazetach.


Do incydentu doszło w lipcu 2013 r. podczas wizyty Komorowskiego w Łucku na Ukrainie w związku z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej. Gdy prezydent rozmawiał z wiernymi po mszy, młody mężczyzna poklepał go po ramieniu ręką, w której trzymał jajko. Został natychmiast powalony na ziemię przez ochronę i zatrzymany przez milicję.


Na Ukrainie wyrok zapadł dwa lata temu


Atak potępiło ukraińskie MSZ. Sam Komorowski apelował, aby nie przypisywać incydentowi szczególnego znaczenia. Kilka dni po zdarzeniu S. został skazany przez ukraiński sąd za czyn chuligański na rok więzienia w zawieszeniu.


Niezależnie od tego, własne śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. S. przyznał się do winy. W wyjaśnieniach wskazał, iż chciał wyrazić oburzenie wobec rozpowszechnianej w polskich mediach opinii, że tragedia wołyńska "była ludobójstwem wyłącznie na narodzie polskim, bo ucierpieli także i Ukraińcy".


Komorowski nie skorzystał z prawa bycia oskarżycielem posiłkowym w procesie.


PAP