- Gdyby tego nie zrobił, to definiuje się jednoznacznie jako człowiek tej partii i wyłącznie tej partii – tłumaczył gość Polsat News. Prof. Rychard dodał, że mówienie o zamachu stanu to przesada, ale można działania PiS określić jako nadpsucie demokracji. - Zamach stanu byłby, gdyby PiS powiedział: znosimy Trybunał - wyjaśnił. - Na razie to jest próba brutalnego i niezgrabnego zrobienia w ciągu kilku dni tego, co przez osiem lat skutecznie, powolutku, w miękkich rękawiczkach robiła Platforma – skomentował.


Prof. Rychard wymienił także kilka rozwiązań, które może zastosować prezydent. Andrzej Duda mógłby nie przyjąć zaprzysiężenia części wybranych sędziów, a także wygłosić apel, żeby Sejm dziś nie wybierał nowych sędziów, a zaczekał na wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy poprzedniej kadencji Sejmu, który zapadnie jutro. – Metod sformalizowania tej sytuacji jest sporo - mówił profesor. - Sytuacja wymyka się z formalnych reguł, więc prezydent mógłby też nieco od tej drogi odejść, żeby rozwiązać istotę konfliktu - dodał. 
Rychard zauważył, że w dalszej perspektywie dyskusja o zmianie konstytucji jest możliwa.


"Zachowanie opozycji pokazuje, że PiS jest partią skuteczną"


- Wybieranie strategii, że to jest tak dalekie od nas i tak okropnie się z tym nie zgadzamy, że wychodzimy i stajemy na schodach, i nie zabieramy głosu w dyskusji jest bardzo złą strategią – komentował zachowanie opozycji profesor. - Trzeba być obecnym, trzeba mówić, trzeba punktować, bo to pokazuje, że jest się opozycją, że się na to miano zasługuje. Moim zdaniem to, że nie było protestów, że nie było dyskusji, to słabe rozwiązanie – dodał.