Skutki ataków, w których zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych, odczuwają obecnie paryskie hotele, restauracje i sklepy, bo wielu turystów odwołuje już zaplanowaną podróż. Branża turystyczna obawia się, że obecna sytuacja utrzyma się do Bożego Narodzenia, a to okres przedświąteczny należał do najbardziej dochodowych.

 

Zainteresowanie turystów spadło.  Aż o 40 proc.

 

Valls przyznał, że nie ma jeszcze dokładnych danych, które pokazywałyby wpływ zamachów na wzrost gospodarczy. Jednak stowarzyszenie hoteli i restauracji UMIH już mówi o 40-procentowym spadku liczby odwiedzających w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Na razie hotele nie mogą skarżyć się na zbyt niskie obłożenie dzięki odbywającej się w Paryżu konferencji klimatycznej ONZ, na którą przybyło ponad 10 tys. uczestników.

 

Nazywany miastem świateł Paryż jest co roku odwiedzany przez 30 mln turystów z całego świata, co plasuje go w światowej czołówce najchętniej wybieranych celów podróży.

 

Po terrorystycznych zamachach w Paryżu, w których zginęło 130 osób, ogłoszono we Francji stan wyjątkowy. Ma obowiązywać do 26 lutego, ale Valls nie wykluczył, że zostanie przedłużony. Będzie to zależało od stopnia zagrożenia. Na mocy stanu wyjątkowego siły bezpieczeństwa mogą m.in. dokonywać przeszukań i zatrzymań bez nakazu sądowego.

 

PAP