Norweska Rada Etyki Mediów (Pressens Faglige Utvalg) uznała w ubiegłą środę, że określenie "polski obóz koncentracyjny" nie narusza zasad dziennikarskich. Skargę wniósł działający w Norwegii polonijny portal internetowy oraz ambasada RP w Oslo.
Sprawa dotyczyła recenzji filmu "Lektor", która ukazała się w sierpniu w norweskiej gazecie "Avisa Sor-Trondelag". Jej autorka pisząc o przeszłości głównej bohaterki, użyła określenia "polski obóz koncentracyjny".


"Nazwa wskazuje na geograficzne umiejscowienie"


Norweska Rada uznała, że dawne niemieckie obozy w Norwegii także są określane przez Norwegów dla geograficznego umiejscowienia jako "norweskie". Przyznała jednak, że redakcja mogła wybrać bardziej precyzyjne określenie dla nazwy obozu koncentracyjnego Auschwitz.


Natychmiast po werdykcie Rady swoje zastrzeżenia do tego rozstrzygnięcia zgłosił szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski.

 

- Nie przyjmujemy takiej interpretacji - skomentował wówczas Waszczykowski.

 

"To nie Polacy tworzyli obozy koncentracyjne"


We wtorek list do członków norweskiej Rady z apelem o weryfikację stanowiska zwrócił się dr Łukasz Kamiński, prezes Instytutu Pamięci Narodowej.


"Z głębokim zaniepokojeniem przyjąłem informację, iż Norweska Rada Etyki Mediów zaakceptowała określenie „polskie obozy koncentracyjne” jako dopuszczalne w przekazie medialnym i w pełni oddające historyczną prawdę. Głęboko się z tym nie zgadzam i nalegam na ponowną analizę Państwa stanowiska" - napisał.

 
Jak podkreślił, pojawiające się co jakiś czas w mediach pojęcie "polskie obozy koncentracyjne" jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów zniekształcania prawdy o przeszłości.


"Pojęcie to sugeruje, iż twórcami i zarządcami tych obozów byli Polacy. Trudno się dziwić, że wywołuje ono w Polsce, kraju, który tak bardzo ucierpiał w latach II wojny światowej, gwałtowny odruch sprzeciwu. Przecież obozy te tworzone były w czasach, kiedy Polskę okupowali Niemcy, to oni byli ich twórcami. Oni nimi zarządzali. Oni odpowiadają za śmierć i cierpienie milionów ludzi, którzy się w nich znaleźli. Szczegółowo te kwestie można poznać na stronie http://www.truthaboutcamps.eu" - zauważył Kamiński.


Prezes IPN zwrócił uwagę, że określenie "polskie obozy koncentracyjne" jest nie tylko niezgodne z prawdą historyczną, lecz również rani uczucia ofiar II wojny światowej. "Ci wszyscy obywatele Polski, którzy zostali w nich zamknięci i cudem przetrwali, nie są w stanie zrozumieć, dlaczego ich losy są w ten sposób fałszowane. W imię szacunku dla nich winniśmy precyzyjnie określać prawdę historyczną, by nie przysparzać im dodatkowych cierpień" - podkreślił.

 

Wiele redakcji zakazało 

 

Według Łukasza Kamińskiego, zdanie to podziela coraz większy krąg dziennikarzy. Jako przykład podał fakt, że w listopadzie 2010 r. redakcja "Wall Street Journal" zakazała swoim dziennikarzom używania sformułowania "polskie obozy". Kolejnymi redakcjami, które zakazały obraźliwego dla Polski zwrotu - jak przypomniał - były m.in.: "San Francisco Chronicle" (luty 2011), "New York Times" (marzec 2011), portal "Yahoo" (wrzesień 2011), "Associated Press" (2012).


"Pozostaje wierzyć, że także norweskie media pójdą tą drogą" - wyraził nadzieję prezes IPN w liście.


PAP