Odkryte miejsce pochówku jest największym z odnalezionych w prowincji Niniwa po jej odbiciu z rąk bojowników.

 

Zdaniem stojącego na czele lokalnej administracji w Sindżarze Mahmy Chalila w grobie mogą znajdować się szczątki nawet 123 osób. Liczba ta została wstępnie ustalona na podstawie zeznań świadków egzekucji.

 

Jak podkreślał Chalil, miejsce zostało rozmyślnie zaminowane przez dżihadystów, co utrudnia dostęp oraz uniemożliwia ekshumację. Zaapelował o międzynarodową pomoc w jej przeprowadzeniu.

 

Sunnicy terroryści zaminowali wiele obszarów wokół Sindżaru, aby przeszkodzić w powrocie jazydów do miejsc, w których żyli przed ofensywą dżihadystów - zaznaczył.

 

Bojownicy Państwa Islamskiego kontrolowali Sindżar od sierpnia 2014 roku do 13 listopada tego roku, gdy zostali stamtąd wyparci przez siły kurdyjskie.

 

Tysiące jazydów - przedstawicieli mniejszości religijnej żyjącej od wieków na tym obszarze - zostało zmuszonych do ucieczki lub zamordowanych. Wiele kobiet zostało zgwałconych i uprowadzonych. Do tej pory nie udało się ustalić, ile osób straciło życie z rąk islamskich terrorystów.

 

Masakra mniejszości jazydzkiej przez dżihadystów - potępiona przez ONZ jako "próba ludobójstwa" - dostarczyła bezpośredniego powodu do rozpoczęcia zachodnich ataków lotniczych w Iraku i w Syrii.

 

Zamieszkująca region Niniwy mniejszość jazydzka wyznaje synkretyczną religię powstałą z połączenia wierzeń indoirańskich, judaizmu, nestorianizmu i islamu. Odrzuca istnienie grzechu, szatana i piekła, oddaje za to cześć aniołom sprawującym władzę nad światem w imieniu Boga.

 

Państwo Islamskie traktuje jazydów jako odstępców od wiary zasługujących na śmierć.

 

PAP