- Byłam w Rio dwukrotnie. Po raz pierwszy w kwietniu 2014 roku i półtora roku później. Widać było ogromny postęp. Tam, gdzie praktycznie nie było nic, jedynie dziura ziemi, teraz są obiekty, do których można normalnie wchodzić. Sprzyjający klimat w Rio de Janeiro, gdzie nie mają żadnych przestojów - nie ma zimy, śniegu, mrozu, powoduje, że nie ma niebezpieczeństwa, aby jakiekolwiek areny były niedokończone - podkreśliła Koszewska.

 

Rio znane jest także z gigantycznych korków, jednak Koszewska nie obawia się, by sportowcy spóźniali się na starty czy treningi.

 

- Wszystkie obiekty są połączone z wioską olimpijską szybkimi drogami, wybudowanymi na igrzyska. Będą specjalne pasy przeznaczone tylko dla transportu olimpijskiego. Myślę zatem, że nie będzie żadnego niebezpieczeństwa, by zawodnicy, którzy będą korzystać z tego transportu, nie zdążyli na swoje starty czy treningi - powiedziała.

 

Większość konkurencji o później porze

 

Igrzyska odbędą się w Ameryce Południowej po raz pierwszy. Sporo będzie na nich nowości. Niektóre zawody bedą rozgrywane późno w nocy, ze względu na transmisje do innych części świata. Ze względu na to, że w Brazylii będzie zima, zmrok będzie zapadać już o godz. 16 i dlatego wiele dyscyplin zostanie rozegranych przy sztucznym świetle.

 

- To igrzyska letnie organizowane zimą. Chyba po raz pierwszy ceremonia otwarcia i zamknięcia nie odbędzie się na Stadionie Olimpijskim, tylko na słynnej Maracanie. Na pewno nietypowe będą również późne godziny rozpoczynania niektórych konkurencji. Siatkarze plażowi mecze będą rozgrywać dopiero o północy, czyli do wioski będą wracać nad ranem. To są pewne niedogodności dla zawodników, ale wszyscy będą mieli dokładnie te same szanse - dodała Koszewska.

 

Igrzyska w Rio de janeiro odbędą się w dniach 5-21 sierpnia. Od najbliższego poniedziałku pozostanie do ich rozpoczęcia 250 dni.

 

PAP