Na konferencji prasowej Ławrow powiedział, że Moskwa poddaje w wątpliwość, czy Turcja rzeczywiście ma zamiar walczyć z terroryzmem.

- Uważamy, że władze tureckie przekroczyły dopuszczalne granice i ryzykują doprowadzenie Turcji do najcięższej sytuacji z punktu widzenia perspektywicznych interesów narodowych, z punktu widzenia sytuacji w regionie - mówił Ławrow.

 

Zapewnił, że Rosja będzie w dalszym ciągu wspierać Syrię w jej walce z terrorystami, a w ramach spotkań wiedeńskich będzie "twardo zabiegać" o rozpoczęcie "sprawiedliwego, inkluzywnego procesu politycznego, w ramach którego to sami Syryjczycy określą swoją przyszłość".

 

Zdaniem Ławrowa, głównym zadaniem - jak to określił - zagranicznych graczy jest jak najszybsze sporządzenie listy organizacji terrorystycznych w Syrii. Dodał, że "zagraniczni gracze" powinni sprzyjać zapoczątkowaniu dialogu rządu i opozycji w Syrii.

 

Na konferencji prasowej minister Ławrow podkreślił, że żadnych zagranicznych komisji do wyboru kandydatów na stanowisko szefa państwa syryjskiego być nie może, gdyż o tym, kto będzie rządzić, zdecyduje sam naród syryjski.

 

Kryzys dyplomatyczny trwa

 

Zawieszenie ruchu bezwizowego jest kolejną reakcją na tureckie zestrzelenie rosyjskiego bombowca Su-24, który, jak twierdzi Ankara, naruszył turecką przestrzeń powietrzną po 10-krotnym ostrzeżeniu. Rosja twierdzi z kolei, że samolot nie naruszył granicy, a przed zestrzeleniem nikt nie nawiązał kontaktu z załogą. Incydent, najpoważniejszy od rozpoczęcia przez Rosję interwencji w Syrii dwa miesiące temu, wywołał kryzys dyplomatyczny między Ankarą a Moskwą.
 
We wtorek wieczorem Moskwa ogłosiła, że zrywa kontakty wojskowe z Turcją.

 

W środę premier Rosji Dmitrij Miedwiediew zapowiedział, że po strąceniu przez siły tureckie rosyjskiej maszyny niektóre ważne wspólne projekty mogą zostać unieważnione, w wyniku czego tureckie firmy mogą stracić udział w rosyjskim rynku.

 

W czwartek Moskwa zaostrzyła kontrole produktów rolnych i spożywczych sprowadzanych z Turcji. Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego twierdzi, że 15 proc. produktów sprowadzanych z Turcji nie spełnia rosyjskich norm.

 

PAP