Trener Legii Stanisław Czerczesow przed tym spotkaniem miał problem z zestawieniem defensywy. Kontuzjowany jest bowiem Jakub Rzeźniczak, a Michał Pazdan leczy zapalenie oskrzeli. W tej sytuacji obok Igora Lewczuka na środku obrony wystąpił reprezentacyjny pomocnik Tomasz Jodłowiec. Z kolei na lewej obronie Tomasza Brzyskiego zastąpił Łukasz Broź (nominalnie prawy obrońca).

 

W pierwszych minutach spotkania obydwa zespoły nie potrafiły poważniej zagrozić bramce przeciwnika. Gra toczyła się głównie w środku pola, a z obu stron było sporo niedokładności i chaosu. W Legii mało widoczny był Ondrej Duda. Z kolei napastnicy Aleksandar Prijovic i Nemanja Nikolic kiepsko ze sobą współpracowali.

 

Jednak wraz z upływem czasu gospodarze mieli coraz większą przewagę. W 30. minucie Nikolic powinien trafić do bramki. Po nieco przypadkowym podaniu od Prijovica, znalazł się w dogodnej sytuacji, ale strzelił zbyt lekko i prosto w bramkarza Mikkela Andersena. Pięć minut później to Prijovic pokonał bramkarza duńskiego zespołu. Po dośrodkowaniu Lewczuka Szwajcar serbskiego pochodzenia sprytnym strzałem głową trafił do bramki.

 

Po zmianie stron wicemistrzowie Polski mieli jeszcze większą przewagę wykorzystując lepsze wyszkolenie techniczne. Goście natomiast ograniczali się do długich podań w kierunku rosłego Paula Onuachu. Ten jednak nie był w stanie ani przytrzymać piłki, ani rozegrać jej z kolegami z zespołu. Podopieczni Czerczesowa nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Kolejne okazje marnowali Nikolic, Ivan Trickovski i Guilherme, który zmienił kontuzjowanego Prijovica.

 

Do końca meczu wynik się nie zmienił, dzięki czemu Legia zachowała teoretyczne szanse na zajęcie drugiego miejsca w grupie D.

 

PAP