Według NIK poziom trudności egzaminów nie przekłada się na poprawę umiejętności kierowców. Pozwala jednak Wojewódzkim Ośrodkom Ruchu Drogowego zarabiać na kolejnych egzaminach. Kontrola wykazała, że w zbadanych ośrodkach aż 88 proc. przychodów pochodziło z opłat egzaminacyjnych. Młodzi kierowcy zdają egzaminy wiele razy, rekordzista podchodził do nich 80 razy.


- 70 proc. przychodów to opłaty za egzaminy poprawkowe. Możemy powiedzieć, że WORD-y żyją z egzaminów poprawkowych - powiedziała Dominika Tarczyńska, rzeczniczka Najwyższej Izby Kontroli.


Zdaniem egzaminatorów i instruktorów jazdy, niska zdawalność egzaminów wynika z zaniżania opłat przez niektóre szkoły jazdy. Oszczędności - np. wybieranie przez szkoły jazdy takich tras, na których zużycie paliwa jest niskie - powodują słabe wyszkolenie.


Rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie minimalnej opłaty za godzinę szkolenia, o co od lat zabiegają przedstawiciele szkół jazdy. Egzaminatorzy są zdania, że należy zmienić instrukcję egzaminowania.


NIK szacuje, że młodzi kierowcy w wieku do 24 lat i ze stażem do 2 lat za kierownicą są w Polsce sprawcami jednej piątej wypadków.

 

 

Wydarzenia