Pomysłodawcy aplikacji, jako przykład jej wykorzystania, podają przypadek mieszkającej na przedmieściach Sztokholmu kobiety, która po straceniu z oka 4-letniej córki bawiącej się wcześniej na placu zabaw, pierwszą rzeczą, jaką zrobiła, było uruchomienie na smartfonie aplikacji. W ciągu kilku minut zorganizowała się grupa sąsiadów, która w pół godziny pomogła odnaleźć dziecko.


Raportowanie o zgłoszeniach i lokalizacji lokalnych przypadków są dostępne w czasie rzeczywistym.

 

Korzysta nawet policja

 
Aplikacja, którą opracowali absolwenci KTH Royal Institute of Technology w Sztokholmie, zyskuje gwałtownie popularność. Najpierw zainteresowali się nią zwykli obywatele i spółdzielnie mieszkaniowe, a następnie zaczęła z niej korzystać nawet szwedzka policja.


Do tej pory w aplikacji Trygve zarejestrowało się około 10 tys. użytkowników, ale jej twórcy prognozują, obserwując tempo wzrostu, że w ciągu najbliższych paru miesięcy liczba korzystających z Trygve zwiększy się do 100 tys. W przyszłym roku aplikacja ma zostać uruchomiona także w Niemczech. - Naszym celem jest sprawienie, aby dzielnice miast na całym świecie stały się bezpieczniejsze - mówi Per Källgården, współzałożyciel firmy United Eyes, która zajmuje się rozwojem aplikacji.

 

Odpowiedź w dwie minuty


Källgården zapewnia na łamach magazynu uniwersyteckiego KTH, że 90 proc. alertów w aplikacji Trygve zyskuje odpowiedź w ciągu zaledwie dwóch minut.


Aplikacja jest bezpłatna, ale istnieje też jej płatna wersja pozwalająca podłączyć ją do systemów zabezpieczeń domów.


O jej skuteczności ma świadczyć najnowszy przypadek podawany przez twórców. Sąsiedzi jednej ze wspólnot mieszkaniowych zostali zaalarmowani o obecności podejrzanego mężczyzny na czyimś podwórku. Informacja rozeszła się za pośrednictwem Trygve i sąsiedzi przekazywali sobie, gdzie mężczyzna się przemieszcza, co pozwoliło policji go zatrzymać. Okazało się, że był odpowiedzialny za wiele włamań do samochodów i próbę włamania do jednego z domów.


KTH