- Depresja dotyka od 3 do 5 proc. ludzi na świecie. To złożone zaburzenie ośrodkowego układu nerwowego, które ma podłoże genetyczne, środowiskowe i biochemiczne - wyjaśnia Januszewicz. - Są trzy rodzaje depresji. Ta "prawdziwa", depresja poporodowa i zespół depresji sezonowej. Zaczyna się (sezonowa - przyp. red.) około października, listopada i kończy w marcu, kwietniu - dodał.

 

Depresja sezonowa wiąże się ze zmniejszoną ilością światła, które dociera do ośrodkowego układu nerwowego. Choroba może zacząć się nawet w 15. roku życia i częściej dotyka kobiety.

 

Dwa lekarstwa: światło i rozmowa

 

Klasyczną metodą leczenia depresji sezonowej jest terapia światłem. - Pół godziny do godziny dziennie. Światło oddziałowuje na ośrodkowy układ nerwowy poprzez nerw wzorkowy - mówi Januszewicz, ale zauważył, że mało kto ma możliwość spędzenia takiego czasu przed lampą w ciągu dnia.

 

Istnieje jednak jeszcze jedna metoda. - Terapia słowem. Pogadajmy sobie. Okazało się, że skuteczność tej terapii, czyli po prostu obecność fizyczna kogoś, z kim się rozmawia, pomaga - i to bardziej niż światło. To walka z izolacją socjalną, czyli miejmy kogoś do wygadania się - powiedział konsultant medyczny Fundacji Polsat.

 

Polsat News