Prezydent USA Barack Obama, kanclerz Niemiec Angela Merkel, brytyjski premier David Cameron, szef rządu Włoch Matteo Renzi oraz szef MSZ Francji Laurent Fabius, reprezentujący prezydenta Francois Hollande'a, uczestniczyli w krótkim spotkaniu przed zakończeniem podczas ubiegłotygodniowego szczytu G20 w tureckiej Antalyi.

 

Presja przed wyborami we wschodniej Ukrainie


Sankcje nałożone na Rosję za jej udział w kryzysie ukraińskim wygasają w styczniu, a więc przed planowanym pełnym wdrożeniem tzw. porozumień pokojowych z Mińska, które ma zakończyć zbrojny konflikt między siłami ukraińskimi a prorosyjskimi separatystami na wschodzie Ukrainy.


Przywódcy porozumieli się co do przedłużenia obowiązywania sankcji o pół roku, podkreślając, że wszystkie postanowienia porozumień mińskich muszą być wypełnione, nim będzie można rozważyć złagodzenie retorsji. Zaznaczyli również, że należy utrzymać presję na Rosję przed zbliżającymi się wyborami we wschodniej Ukrainie - przekazał proszący o anonimowość dyplomata.


- Mamy szansę otrzymać to, czego chcemy, tylko jeśli zagramy sankcjami. Sankcje finansowe muszą obowiązywać do samego końca - podkreśliło cytowane przez Reutersa źródło.

 

Wspólna walka z Państwem Islamskim bez znaczenia


Decyzja o przedłużeniu sankcji zapadła mimo coraz częstszych apeli o bliższą współpracę Zachodu z Moskwą w walce z dżihadystycznym ugrupowaniem Państwo Islamskie (IS), zwłaszcza po atakach terrorystycznych w Paryżu z 13 listopada - pisze Reuters.


Po zamachach Hollande apelował o utworzenie międzynarodowej koalicji do walki z IS. 26 listopada francuski prezydent ma się udać do Moskwy, by rozmawiać ze swym rosyjskim odpowiednikiem, Władimirem Putinem, o zacieśnieniu współpracy. Dzień wcześniej Hollande ma zjeść kolację w towarzystwie Merkel; według Berlina niemiecka kanclerz na tym spotkaniu będzie go przekonywać do utrzymania zdecydowanego stanowiska w sprawie sankcji.


PAP