W sobotę na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu odbędzie się premiera kontrowersyjnego spektaklu "Śmierć i dziewczyna".  Na scenie mają wystąpić aktorzy porno. Resort kultury i dziedzicwa narodowego nie godzi się na finansowanie spektaklu ze środków publicznych. - Za pieniądze publiczne pornografii w polskich teatrach nie będzie, i to mówię zdecydowanie -  powiedział w piątek w radiowej Trójce wicepremier i minister kultury Piotr Gliński.

 

Mieszkowskiego dziwi reakcja urzędników. - Państwo przecież tego przedstawienia nie widzieliście, więc skąd macie tę wiedzę, co w spektaklu się dzieje, jakie są sceny, jaka jest wymowa tego naszego przedsięwzięcia. Zapraszam do teatru. Jak państwo spektakl zobaczycie wtedy bardzo proszę o rozmowę i o ewentualne protesty – komentował dyrektor teatru. I dodał: - Pan premier Gliński nie zna art. 73 konstytucji. Jako człowiek zajmujący się kulturą powinien sobie ten artykuł  głęboko przyswoić. Artyści, ale także publiczność mają prawo do wolności wypowiedzi i myślę, że żaden premier żadnego rządu w Polsce, ani prezydent, ani nikt inny nie może wyznaczać dorosłym ludziom z jakich dóbr kultury mają korzystać lub nie – wyjaśnił Mieszkowski.

 

Dyrektor ustosunkował sie też do zarzutów, że w spektaklu występują dzieci. - Dziecko pojawia się w dwóch scenach, które są absolutnie niegroźne – zapewnił. Dodał, że na obecność chłopca w przedstawieniu zgodę wyrazili rodzice i "nic takiego co mogłoby być niezgodne z prawem ani moralnością nie będzie miało miejsca".

 

Mieszkowski potwierdza, że teatr zatrudnił aktorów porno. - Niewykluczone, że aktorzy porno będą w tym przedstawieniu pić herbatę. Nie jesteśmy pewni, co się może wydarzyć. Teatr jest sztuką otwartą jak wiadomo – podsumował dyrektor.