Stowarzyszona z Al-Kaidą organizacja o odpowiedzialności za atak poinformowała na Twitterze. Oświadczenia na razie nie można zweryfikować, ale zamach prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z Państwem Islamskim.

 

Według władz terroryści nie mają już żadnych zakładników. Agencja Reutera podała, że udało się wyprowadzić wszystkie ocalałe osoby z budynku. Ponadto zabito dwóch napastników.

 

Agencja AFP podała, że w budynku znaleziono ciała 18 zabitych zakładników. Żołnierze ONZ mieli jednak widzieć 27 ciał. W hotelu według doniesień nadal są zamachowcy, ale nikogo już nie przetrzymują. Siły bezpieczeństwa nadal prowadzą akcję przeciw nim. Terroryści zabarykadowali się na wyższych piętrach.

  

Atak o poranku

 

Napastnicy zaatakowali o świcie. Było ich według różnych źródeł od dwóch do dziesięciu, pojawili się wyposażeni w broń automatyczną. Obiekt - który znany był jako najbezpieczniejszy w Mali - ma 190 pokojów i w momencie ataku był wypełniony w 90 proc.

 

Według  dyrekcji hotelu w rękach terrorystów było początkowo 140 gości hotelowych oraz trzydziestu pracowników. Zdaniem świadków napastnicy krzyczeli "Allah Akbar". Mieli także wypuścić dobrowolnie osoby, które znały Koran. Jeden ze świadków zdarzenia twierdził, że zamachowcy posługiwali się językiem angielskim.

 

Prezydent Francji reaguje

 

Atak skomentował już Francois Hollande. - Jak zapewne wiecie, terroryści weszli do hotelu Bamako i wzięli zakładników. Jestem w ciągłym kontakcie z władzami Mali. Rozmawiałem właśnie przez telefon z prezydentem Ibrahimem Boubacarem Keitą i zapewniłem go, że Francja jest gotowa pomóc Malijczykom. (...) Po raz kolejny terroryści chcą zwrócić uwagę na swoje barbarzyństwo wszędzie tam, gdzie mogą zabijać. Pokażemy solidarność względem naszego przyjaciela, państwa Mali - mówił prezydent.

 

Polsat News, PAP, Reuters, AFP