- To nie jest raport, który mówi tylko i wyłącznie o błędach, ponieważ wskazuje też rzeczy, które były robione dobrze, ale jest też wiele nieprawidłowości. To, co rzuca się w oczy, to brak szacunku dla pieniądza publicznego i chaos w wydawaniu ogromnej liczby publicznych pieniędzy - powiedział Dera.

 

- Dla mnie osobiście najbardziej rażąca jest likwidacja 1246 składników majątkowych należących do kancelarii i wartych około 1 mln 350 tys. zł, tylko w ciągu tego roku. Poważne zagrożenie niesie również zagubienie niejawnego mobilnego systemu łączności rządowej, czyli szyfrowych telefonów i urządzenia do szyfrowania. Patrząc z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i tego co dzieje się we Francji, czy w Belgii, jest rzeczą niewyobrażalną. Ktoś, kto przejął te telefony, mógł swobodnie podsłuchiwać cały rząd - oświadczył.

 

"Rezydencja w Klarysewie została zdewastowana"

 

Sekretarz stanu podkreślił również fatalny stan rezydencji prezydenckiej w Klarysewie, która została jego zdaniem "zdewastowana". - Tam nie zostało nic poza gołymi ścianami i ruiną. Gdyby chcieć ten ośrodek odtworzyć, znów wydawać trzeba byłoby olbrzymie pieniądze - powiedział.

 

- Bulwersują również wydawane na odprawy setki tysięcy złotych - stwierdził Dera. Jego zdaniem największe zaniepokojenie budzi sposób w jaki to robiono. - Jednych zwalniano i dawano im duże odprawy, a w to miejsce zatrudniano na bardzo wysokie stanowiska i za bardzo wysokie pieniądze innych. W ten sposób zmarnowano kilkaset tysięcy złotych w każdym z tych przypadków. Tak naprawdę te działania spowodowały ubezwłasnowolnienie kancelarii na początku urzędowania Andrzeja Dudy - dodał.

 

Przeczytaj również:

 

Audyt wydatków kancelarii Komorowskiego. "Od maja do sierpnia wypłacono łącznie 1,5 mln zł nagród"

 

Polsat News