Szydło podziękowała za debatę i dyskusję nad jej expose. Jak powiedziała, rozmowa i dyskusja jest potrzebna. Wyraziła nadzieję, że taka rozmowa i taki dialog będzie w późniejszym czasie prowadzony.

 

- Chcemy rozmawiać ze wszystkim posłankami i posłami, którzy w tej izbie będą chcieli pracować nad dobrymi zmianami dla Polski i dla Polaków - powiedziała premier.

 

Zapowiedziała, że każdy poseł, który w debacie po expose zadał pytanie, otrzyma na nie odpowiedź na piśmie. 

 

"Słuchać i słyszeć, co mówią ludzie"  

 

Odniosła się do wystąpienia lidera klubu parlamentarnego PO w debacie po expose: - Ponownie mówicie o Prawie i Sprawiedliwości, a nie o sprawach obywateli, o których to dzisiejsze moje wystąpinie przecież było. Ja tych spraw sobie nie wymyśliłam. O nich rozmawiali z nami Polacy na spotkaniach. I jestem przekonana, że te sprawy były również poruszane wtedy, kiedy ci ludzie przychodzili do Państwa. Rzecz tylko polega na tym, żeby słuchać i słyszeć, co ludzie mówią. O tego jesteśmy w tej Izbie. Nie od tego, żeby toczyć puste spory polityczne, z których nic nie wynika.

 

- Debata polityczna polega na dyskusji i na sporze, ale z tego sporu ma wynikać potem na końcu dobre rozwiązanie dla obywateli, którzy nas do tej izby wysłali, byśmy ich reprezentowali - powiedziała Szydło. - Polska polityka musi się zmienić. Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim słuchanie obywateli. Koniec z arogancją władzy i pychą - powtórzyła swoje słowa z expose.

 

"Zapraszam do drużyny PiS"

 

- Mimo wszystko zapraszam Was do współpracy, bo jest w Polsce naprawdę bardzo dużo spraw do załatwienia, któe od nas zależą, od nas tutaj siedzących w tej izbie. Wyciągam do do państwa rękę do wspólpracy dla dobrych spraw dla Polski - powiedziała premier zwracając się do posłów opozycji.

 

 - W naszej biało-czerwonej drużynie PiS jest miejsce dla każdego. I ja zapraszam również państwa do tej drużyny - powiedziała Beata Szydło. - Zróbmy to razem, da się to zrobić - dodała.

 

"Będziemy pytać Polaków o ważne sprawy"

 

Zwracając się do Pawła Kukiza powiedziała, że wola obywateli jest dla niej najważniejsza. -  Zawsze mówiłam, że to obywatele decydują o sprawach Polski, że będziemy pytać Polaków o ważne sprawy i będziemy za tym, żeby inicjatywa referendalna była zawsze w tej izbie szanowana - przekonywała Szydło. Przypomniała propozycję, aby Sejm zajmował się projektami z referendum, a następnie, aby były one kierowane do komisji, a nie do kosza. - Chcemy, aby takie projekty były procedowane i z rozwagą brane pod uwagę przez parlamentarzystów - zapewniała.

 

Odnosząc się do wypowiedzi prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącej diagnozy stanu państwa, powiedziała: - Rzeczywiście dobra diagnoza pańśtwa jest potrzebna. Ale myślę, że dali ją już wyborcy 25 października dokonując wyboru. 

 

"Debata o polityce zagranicznej jak najszybciej" 

 

Beata Szydło zapowiedziała przyspieszenie debaty dotyczącej polityki zagranicznej. - W uzgodnieniu z klubami postaramy się, aby była ona jak najszybciej przeprowadzona.

 

Odpowiadając na zarzuty liderow klubów parlamentarnych, że w expose było za mało deklaracji dotyczących polityki zagranicznej premier poinformowała, że minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski we wtorek rano złożył wizytę w unijnej agencji Frontex zarządzającej granicami zewnętrznymi UE. Rozmawiał też telefonicznie z szefami MSZ Niemiec, Wielkiej Brytanii i  Ukrainy oraz wysoką przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Catherine Ashton.

 

Szydło zapewniła, że rządowe założenia określające kierunki i cele polskiej polityki zagranicznej zostaną opracowane w terminie do 20 grudnia. - Dokument ten będzie, zgodnie z ustawą, podstawą do przedstawienia Sejmowi przez szefa resortu spraw zagraniczncych informacji o zadaniach polskiej polityki zagranicznej - powiedziała. Expose takie jest wygłaszane w pierwszym kwartale roku, ale - według premier - będzie przygotowane wcześniej.

 

"Gimnazja będą wygaszane stopniowo"

 

Premier odpowiedziała też na pytanie dotyczące zapowiedzianego przez PiS zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Jak wyjaśniła, chce, zeby to rodzice zdecydowali, czy posyłać swoje 6-letnie dzieci do szkół. - Rodzice o to proszę i o tym mówią. Chcemy, żeby rodzice mieli prawo decydowania o swoich dzieciach - powiedziała Szydło.

 

Przekonywała też, że wskutek tej zmiany nie wzrośnie liczba uczniówi w klasach w następnym roku szkolnym. - Obecnie obowiązuje limit do 25 uczniów w oddziale. W wyjątkowych przypadkach do 27 dzieci w oddziale. I nie ma prawnej możliwości zwiększenia liczebności klas. Nawet, gdyby w kolejnym roku szkolnym dzieci sześcioletnie, których jest ok. 410 tys. i siedmioletnie, które nie poszły do szkoły (91 tys.) rozpoczęły naukę w klasach pierwszych, to byłoby około 500 tys. dzieci. Byłoby to mniej o 36 tys. niż było w tym roku - argumentowała szefowa rządu.

 

Zapewniła, że gimnazja nie zostaną zlikwidowane od nowego roku szkolnego. - Ale będzie harmonogram jak najpłynniejszego wprowadzenia zmiany w systemie edukacji. Wygaszanie będzie się odbywać stopniowo - wyjaśniła.

 

Przekonywała, że zmiany w oświacie nie będą się odbywały kosztem nauczycieli. - Proszę nie straszyć nauczycieli, bo nie ma powodów - argumentowała Szydło.

 

Szczyt NATO w Warszawie - przygotowany czy nie

 

Premier Szydło zarzuciła Tomaszowi Siemoniakowi, byłemu szefowi ministerstwa obrony, że nie przygotował szczytu NATO w 2016 roku w Warszawie. - Szczyt wymaga warunków dla 2,5 tys. delegatów, 1500 dziennikarzy i 500 ekspertów. Będzie na nim 65 przedstawicieli państw i organizacji na szczeblu premierów, prezydentów bądź sekretarzy generalnych, szefów MSZ i szefów sztabu generalnego – wyliczała premier. Tymczasem jej zdaniem, nie tylko nie ma rezerwy celowej w budżecie na organizację szczytu, ale nawet nie zostały podjęte kroki do wynajęcia Stadionu Narodowego na ten okres, choć zapowiedziano, że szczyt tam właśnie ma się odbyć.

 

Siemoniak sprostował, że wszystkie przygotowania do szczytu NATO postępowały zgodnie z harmonogramem i w uzgodnieniu z kwaterą główną NATO. FInansowanie jest zawarte - jak wyjaśnił - w ustawie okołobudżetowej i według niego zapewne Sejm przyjmie takie rozstrzygnięcie. - Wszystkie przygotowania są na odpowiednim poziomie i nie ma zagrożeń co do tego, aby ten szczyt został właściwie przeprowadzony - powiedzial Siemoniak.

 

9 mln euro za km autostrady w Polsce

 

Byłemu ministrowi Cezaremu Grabarczykowi premier udzieliła odpowiedzi na polemikę dotyczącą ceny budowy jednego kilometra autostrady.

 

Szydło sprawdziła na stronie GDDKiA, że budowa kilometra autostrady w Europie kosztuje: w Danii - 5 mln 890 tys. euro, w Hiszpanii - 6 mln 690, na Litwie - 4 mln euro, w Niemczech - 8 mln 24 tys. euro. Natomiast w Polsce - ponad 9 mln euro.

 

Restrukturyzacja a nie prywatyzacja górnictwa

 

Premier zapowiedziała natychmiastowe przeprowadzenie audytu systemu ekonomiczno-finansowego spółek sektora wydobycia węgla i przygotowanie "ze stroną społeczną kierunków restrukturyzacji tego sektora". Jak powiedziała, największy problem to zapewnienie płynności w tej branży. Podkreśliła, że rząd PiS "nie podejmuje inicjatyw związanych z prywatyzacją". Rząd chce górnictwo zrestrukturyzować i doprowadzić do trwałej rentowności. Zapewnić to mają konsultacje zetrójstronnego zespołu.

  

Kończąc wystąpienie zaapelowała do opozycji o wspólne z rządem rozwiązywanie problemów. - Polacy nam zaufali, że tutaj wspólnie będziemy pochylać się nad ich sprawami - powiedziała prosząc o wotum zaufania dla rządu PiS.

 

polsatnews.pl