– Decyzją prezydenta Rzeczpospolitej dzisiaj przywrócono wielu Polakom poczucie sprawiedliwości w naszym kraju – ocenił Jarosław Sellin, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że "sprawiedliwość została naruszona właśnie wówczas, kiedy zapadł wyrok na Mariusza Kamińskiego. Człowieka, który walczył z korupcją na najwyższych szczytach władzy i z tego powodu został skazany przez sąd w sytuacji, gdy dwa wcześniejsze wyroki sądowe go uniewinniały".

 

Natomiast według Urszuli Augustyn z Platformy Obywatelskiej, PiS chce przekonać Polaków, że Kamiński nie był niczemu winny. – Prawo i Sprawiedliwość ma taką cechę charakterystyczną, że jak sobie ułoży jakąś mantrę i powtarza ją w kółko, to myśli, że Polacy w tę mantrę będą wierzyć. I taką mantrą do tej sytuacji jest "krystalicznie czysty" – uznała Augustyn. I dodała: - Państwo będziecie dotąd powtarzali, aż wmówicie Polakom tę krystaliczną czystość bez względu na to, jaki był wyrok pierwszej instancji sądu. - W fatalnym stylu rozpoczyna się ta wasza kadencja. Gdyby to opowiedzieć najprościej, to kolega koledze udzielił amnestii, złagodził mu wyrok – podsumowała posłanka.

 

– Partia, która nazywa się Prawo i Sprawiedliwość, mówi, że nie warto czekać na wyrok drugiej instancji, tylko trzeba to rozstrzygać metodą po koleżeńsku - komentowała Katarzyna Lubnauer, posłanka Nowoczesnej. - Gdyby to jeszcze był prezydent z innej opcji politycznej i uznał, że rzeczywiście stało się coś złego i dokonał tego ułaskawienia, to patrzyłabym na to inaczej – dodała. W jej ocenie "przesuwamy coraz bardziej granice tego, co jest zgodne z prawem, co jest zgodne z normą prawną, ale również co jest zgodne z obyczajem."