Zniszczono ośrodek dowodzenia, centrum rekrutacji dżihadystów, skład amunicji i ośrodek szkoleniowy.

 

Nalotu dokonano w koordynacji z siłami USA po dwóch dniach od skoordynowanych ataków terrorystycznych w Paryżu, w których zginęło 132 osoby a ponad 350 zostało rannych.

 

Prezydent Francji Francois Hollande określił te ataki jako "akt wojenny" i zapowiedział "bezlitosną odpowiedź".

 

Laurent Fabius, minister spraw zagranicznych Francji powiedział dziennikarzom, że biorąc pod uwagę ataki Państwa Islamskiego, podjęcie stosownych działań było całkowicie normalne. - To uzasadniona obrona. Zrobilismy to w przeszłości i teraz także to robimy. Jak wszyscy wiedzą miasto Raqqa jest centrum dowodzenia Państwa Islamskiego. Nie możemy pozwolić na to żebyśmy znowu byli tak poważnie atakowani przez nadal aktywnych terrorystów - tłumaczył.

 

PAP, AP