Buhler zapowiedział, że Francja nie przestraszy się terrorystów. - Nie możemy być przerażeni, bo to jest cel spraców tej zbrodni. Oni chcą wzniecać nienawiść między wspólnotami, chcą doprowadzić do przekroczenia przez nas granic państwa prawa i to by było ich największe zwycięstwo. Nie możemy do tego dopuścić i nie dopuścimy - mówił w Polsat News.

 

Dyplomata zwrócił uwagę na coraz większą skalę ataków islamistów we Francji. - Już w sześciu miejscach jednocześnie (zaatakowali - przyp. red.). To pokaz wyższego stopnia organizacji. Skala ofiar też jest dużo większa. Wręcz niesłychana w naszej historii. Prezydent Hollande mówił o zamachu, o niesłychanym barbarzyństwie. Nie tylko skala, rozmiar, ale i sposób działania sprawców pokazał poziom okrucieństwa, który jest niesłychany - stwierdził.

 

Francja zapowiada reakcję "na poziomie"

 

Według Buhlera bezwzględność napastników dowodzi, że Państwo Islamskie dąży do eskalacji konfliktu. - Prezydent Hollande powiedział, że wypowiedziano nam wojnę i że tę walkę stoczymy, będzie bezlitosna. Premier Valls powtórzył to i podkreślił, że reakcja będzie na poziomie ataku - zauważył.

 

Ambasador nie chciał jednak powiedzieć, jaka to będzie reakcja. - Najpierw musimy zabezpieczyć własny kraj. Po to prezydent ogłosił stan wyjątkowy. Przywrócił kontrolę na granicach, postanowił wzmocnić obecność sił bezpieczeństwa na naszych ulicach. W poniedziałek będzie posiedzenie połączonych izb i przemówienie prezydenta. Sądzę, że z silnym mandatem narodu możemy reagować tak, jak trzeba. Cel musi być zneutralizowany - tłumaczył.

 

Stany Zjednoczone po 11 wrzesnia wykorzystaly zasady w NATO i wezwały sojuszników do wsparcia. Nie wiadomo jednak, czy zaatakowana na własnym terytorium Francja odwoła się do solidarności w łonie Paktu. - Tego nie mogę powiedzieć teraz, ale jestem przekonany, że jeśli zwrócimy się do naszych sojuszników z taką prośbą, odpowiedź będzie natychmiastowa. Trzeba rozważać z zimną krwią, jakie powinny być nasze następne kroki - stwierdził.

 

Polsat News