Polityk odniósł się do wypowiedzi Ewy Kopacz. Odchodząca premier wygłosiła w czwartek w Sejmie pełne goryczy przemówienie. Witczak w kontekście słów p.o. premier przyznał, że jego partię czeka wiele zmian. - Chcemy odbudować zaufanie, jakim cieszyliśmy się jakiś czas temu i chcemy sięgnąć do naszego rdzennego elektoratu, który pewnie trochę zagubiliśmy na rzecz innych partii. Przed nami dużo wyzwań, które będą dotyczyły różnych obszarów naszej działalności - stwierdził i wymienił kwestie programowe, monitorowanie rządzących i współpracę z samorządami, gdzie nadal w większości kraju rządzi PO.

 

O przyszłości PO zadecydują członkowie

 

Kopacz w czasie pierwszego posiedzenia Sejmu nie dość, że podała swój rząd do dymisji, to jeszcze przegrała wybory wewnątrz własnego klubu parlamentarnego. Jego przewodniczącym został Sławomir Neumann. Z kolei o przyszłości całej partii według Witczaka zadecydują członkowie Platformy.

 

- Będziemy wybierali lidera od samego dołu. Mamy ok. 40 tys. czlonków i każdy ma tylko jeden głos. To będzie bardzo demokratyczny mandat, to będą wybory, które muszą rokować na przyszłość - powiedział.

 

Bez zmian w samorządach

 

Witczak odniosł się także do planów Prawa i Sprawiedliwości dotyczących zmian w samorządach. Według parlamentarzysty jednak "nie ma żadnych podstaw prawnych do powtarzania wyborów samorządowych".

 

Wyjaśnił, że nie można kwestionować ich rzetelności. - Problem nie dotyczył fałszowania wyborów. Ci, którzy tak krzyczą, byli członkami komisji wyborczych. Przecież PiS wysłał swoich przedstawicieli do każdej komisji wyborczej. Był problem techniczny. To trwało długo i to było skandaliczne, ale wiele rzeczy już udało się poprawić - zauważył Witczak.

 

- Mandat samorządowców będzie obowiązywał jeszcze trzy lata. Jakakolwiek próba ruszenia PiS na samorząd terytorialny musi się spotkać z ogromym oporem społecznym - powiedział.

 

Cała rozmowa:

 

 

Polsat News