We wcześniejszym głosowaniu posłowie odrzucili projekt uchwały przygotowany przez klub PSL, który zakładał, że będzie siedmiu wicemarszałków izby. Za tą propozycją głosowało 174 posłów, 233 było przeciw, a 31 wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że najmniejszy klub w parlamencie - Polskiego Stronnictwa Ludowego - nie będzie mieć swojego przedstawiciela w Prezydium Sejmu.

 

"Prezydent mówił o różnorodności"

 

Zanim doszło do głosowania, swoje wątpliwości dotyczące propozycji partii rządzącej wygłosił szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. 

- Pan prezydent mówił o różnorodności, której trzeba okazać szacunek, ponieważ to jest okazanie szacunku wyborcom - tłumaczył lider ludowców. - Tej swobody wypowiedzi nie musimy się bać na Prezydium Sejmu. (...) Mówił o tym w swojej wypowiedzi pan marszałek (Marek Kuchciński - przyp. red.) Mówił o wolności wypowiedzi, o prawie do debaty. Prawo do debaty musi być realizowane na poziomie prezydium - stwierdził.

 

Kosiniak-Kamysz przytoczył także wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z 2003 roku, kiedy polityk rekomendował na stanowisko wicemarszałka Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Kaczyński tłumaczył wówczas, że Prezydium jest niepełne, a obecność w nim przedstawiciela każdego stronnictwa jest elementem zwyczaju w polskim parlamencie. - Te słowa są aktualne również dzisiaj - podsumował poseł PSL.

 

polsatnews.pl, PAP