Krakowianki dobrze rozpoczęły pojedynek, w 3. minucie prowadziły 6:0. Jednak trenerka przyjezdnych Valerie Garnier szybko poprosiła o czas i uporządkowała grę swoich podopiecznych. Trzy akcje Bourges Basket zakończyła celnym rzutem Celine Dumerc i w połowie pierwszej kwarty było 6:6. W drugiej jej części Polki miały duże problemy ze skutecznością (w przeciwieństwie do rywalek). W efekcie w 10. min. przegrywały 10:20. Drugą kwartę minimalnie przegrały dwoma punktami i na przerwę schodziły przy wyniku 23:35.


Decydująca trzecia kwarta


Gdy w trzeciej kwarcie było już 33:55, wydawało się, że losy spotkania są już rozstrzygnięte. Tymczasem w ostatniej odsłonie krakowianki sukcesywnie zmniejszały stratę. Jak powiedział trener Wisły Jose Hernandez zaprezentowały "wspaniałą obronę" i w 58. min. doprowadziły do remisu 64:64. Gdy do końca została jedna minuta i 53 sekundy do kosza trafiła Cristina Ouvina. Od tego momentu obie drużyny nie potrafiły już zmienić wyniku.


- Mieliśmy dziś bardzo dużo szczęścia, a ostatnia kwarta kosztowała nas mnóstwo sił. Jestem bardzo dumny z drużyny, ponieważ nie było łatwo odrobić 22-punktową stratę. Ostatnia kwarta, to była ciągła walka. Teraz jestem bardzo szczęśliwy. Pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem z prawdziwego zdarzenia - powiedział Jose Hernandez, trener Wisły Can-Pack Kraków. 


Valerie Garnier, trenerka Bourges Basket, stwierdziła, że jej drużyna przegrała mecz w ostatniej kwarcie. Znalazła też przyczynę. - Myślę, że straciliśmy szansę na zwycięstwo przez to jak grała Yvonne Turner - stwierdziła.


Prezes dumny z drużyny, ale niezadowolony z terminu meczu


Pierwotnie mecz ten miał być rozegrany w środę, ale Francuski miały problem z dotarciem do Polski. W efekcie przełożono go na czwartek.


Niezadowolenie z tego faktu wyraził prezes Wisły Piotr Dunin-Suligostowski. - Czwartek był bardzo niekorzystnym dniem na rozegranie tego spotkania. Już w sobotę mamy trudny mecz polskiej ekstraklasy w Toruniu. Nie wyraziliśmy akceptacji na przełożenie spotkania Euroligi. Dalej stoimy na stanowisku, że stroną, która zawiodła jest klub z Francji. To nie była sytuacja losowa. Drużyna Bourges wyjechała za późno do Paryża i nie zdążyła na samolot, który wyleciał zgodnie z planem – przekonywał.
Dunin-Suligostowski podkreślił jednak, że jest bardzo dumny z drużyny.


W następnej kolejce Euroligi Wisła zagra 2 grudnia w Rosji z Nadieżdą Orenburg


PAP