Mecze Polaków z Rosjanami zawsze były niezwykle zaciętymi potyczkami. Nie inaczej było na mistrzostwach świata w Katarze, gdzie obie reprezentacje zmierzyły się w spotkaniu fazy grupowej. Dzięki doskonałym interwencjom Sławomira Szmala, biało-czerwoni dogonili rywala w końcówce i pokonali Sborną 26:25. W sobotę "Kasa" po raz kolejny pokazał wielką klasę i to głównie dzięki jego interwencjom Polacy po raz kolejny ograli Rosjan.

 

Początek jednak nie był porywający w wykonaniu Polaków. Jeszcze w ósmej minucie mieliśmy na koncie tylko jedną bramkę autorstwa Przemysława Krajewskiego i przegrywaliśmy z Rosjanami 1:3. Dobra postawa Szmala w bramce i konsekwencja w ataku sprawiła jednak, że już pięć minut później po golu Michała Jureckiego biało-czerwoni objęli prowadzenie. I nie oddali go już do ostatniej syreny.

 

Polacy grali agresywnie w obronie, z czym nie radzili sobie rywale ze wschodu. Skrzydłowi Rosjan, nawet jeśli dochodzili do sytuacji strzeleckich, musieli jeszcze znaleźć sposób na Sławomira Szmala, a ten raz po raz upokarzał Timura Dibirowa. Polacy powiększali przewagę - dwa razy z rzędu trafił Rafał Przybylski, z dystansu jak natchniony rzucał Karol Bielecki, a skrzydłowi także imponowali formą. Do przerwy prowadziliśmy 14:9.

 

W drugiej połowie biało-czerwoni mieli tylko jeden kryzysowy moment, gdy po golu Kalarasha Rosjanie zbliżyli się do nas na trzy trafienia. Kilka minut bez bramki Polaków przerwał jednak Michał Daszek, który pokonał bramkarza rywali ze skrzydła. Po chwili swoje pięć minut mieli debiutujący w koszulkach z orłem na piersi Bartosz Konitz i Maciej Gębala, którzy zdobyli swoje premierowe gole w reprezentacji. Ostatecznie Polacy pokonali Rosję 27:21 i to oni zagrają w niedzielnym finale z Hiszpanią!

 

Polska – Rosja 27:21 (14:9)

 

Polsat Sport