Niemal wszystkie loty na krótkich i średnich dystansach anulowano z portu lotniczego we Frankfurcie nad Menem. W Dusseldorfie z kolei odwołano osiemnaście połączeń, w tym lot do Nowego Jorku. Skutki strajku były odczuwane także na innych niemieckich lotniskach. Ponadto na lotnisku we Frankfurcie przez odwołane loty 1600 pasażerów spędziło noc. Podróżni, którzy nie posiadali niemieckiej wizy, musieli spać na łóżkach polowych z strefie tranzytowej.


Personel pokładowy rozpoczął strajk w piątek o godz. 14:00. To najdłuższy strajk w historii niemieckiego przewoźnika. Związek zawodowy informuje o szczegółach protestu z niewielkim wyprzedzeniem, żeby uniemożliwić przewoźnikowi neutralizowanie jego skutków. Akcja strajkowa dotyczy tylko firmy macierzystej – Lufthansy. Należące do koncernu spółki Swiss, AUA, Germanwings i Eurowings pracują zgodnie z planem.


"Strajkhansa"


Spór o umowę zbiorową trwa w niemieckich liniach od prawie dwóch lat. W tym okresie piloci Lufthansy strajkowali już 13 razy. Chodzi m.in. o płace 19 tys. pracowników oraz system przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Kierownictwo Lufthansy oferuje nowozatrudnionym pracownikom gorsze warunki emerytalne od tych, które mają obecnie pracujący stewardzi i stewardessy.


Cięcia są jednak niezbędne. Silna konkurencja ze strony tanich linii lotniczych oraz przewoźników arabskich i azjatyckich spowodowały, że Lufthansa musiała podjąć radykalny program oszczędnościowy.

 

PAP