Rzecznik strażaków w Marianie Adao Severino Junior w nocy z czwartku na piątku mówił o co najmniej 17 zabitych, 50 rannych i 40 zaginionych.

 

Zapora Fundao we wschodniej Brazylii, zarządzana przez brazylijską firmę wydobywczą Samarco, wstrzymywała przechowywane tam odpadki z produkcji górniczej w tym m.in. opiłki metalu i toksyczne substancje chemiczne.

 

- W czwartek wieczorem tama pękła w środku, uwalniając falę błota, która rozlała się na tereny dwukilometrowej doliny ciągnącej się aż do Bento Rodrigues - relacjonowała lokalna straż pożarna.

 

Wielu przebywających w szpitalu rannych jest w stanie ciężkim.

 

"Zapory nie łamią się przez przypadek"

 

Bento Rodrigues słynące z barokowej architektury 17-wieczne miasto, zostało praktycznie całkowicie zalane błotem. Na zdjęciach z helikoptera widać, że niektóre domy zalane są aż po sam dach.

 

Jak dotąd nieznane są przyczyny zawalenia zapory. Oddelegowany na miejsce zdarzenia prokurator Carlos Eduardo Ferreira Pinto powiedział, że wyciąganie jakichkolwiek wniosków byłoby na razie przedwczesne. Dodał jednak, że "zapory nie łamią się przez przypadek".

 

 

 

Reuters, DW.com, Twitter/elizondogabriel