"Ceny paliw na stacjach w mijającym tygodniu poszły w górę i wszystko wskazuje na to, że nie będzie to jednorazowa zmiana. Kierowcy w Polsce zapłacą więcej za tankowanie głównie za sprawą słabej w relacji do dolara złotówki" - stwierdzili eksperci. Ich zdaniem pojawiające się wcześniej optymistyczne prognozy spadku cen benzyny i oleju napędowego poniżej poziomu 4 złotych w tym roku już raczej nie mają szans się spełnić.

 

- W nadchodzącym tygodniu, w zależności od regionu, benzyna 95 powinna kosztować w granicach 4,37-4,49 zł za litr, a olej napędowy 4,27-4,39 zł za litr. Natomiast cena litra autogazu powinna wynieść średnio 1,97-2,05 zł - prognozuje Jakub Bogucki z e-petrol.pl.

 

 

Również eksperci specjalizującego się w rynku paliwowym biura maklerskiego BM Reflex podkreślili, że ceny paliw zaczęły rosnąć. "Po raz pierwszy od kilku miesięcy odnotowaliśmy podwyżki cen wszystkich rodzajów paliw na krajowych stacjach, które wyniosły od 5 do 8 groszy na litrze. Ich podstawą są wzrosty cen na rynku hurtowym w okresie ostatnich dwóch tygodni" - napisali w raporcie. Ich zdaniem jednak ewentualne podwyżki będą symboliczne. "Z uwagi na świąteczny charakter przyszłego tygodnia (11 listopada - red.) można przypuszczać, że podwyżki cen paliw powinny zostać wyhamowane. Nie wykluczamy jednak, że średni poziom cen paliw może nieznacznie rosnąć" - uważają specjaliści BM Reflex.

 

Na giełdzie surowcowej w Londynie w tym tygodniu przez jeden dzień cena ropy Brent z Morza Północnego była wyższa niz 50 dolarów za baryłkę. Jednak zdaniem analityków ta podwyżka nie miała jednak wystarczająco mocnych podstaw ekonomicznych, aby utrzymać się dłużej i obecnie surowiec wyceniany jest już o około 2 dolary taniej.

 

Polsat News