Warszawski zespół do rywalizacji z Belgami przystąpił znacznie osłabiony - poza kadrą meczową z powodu infekcji znalazł się Nemanja Nikolić. Węgra w podstawowym składzie zastąpił rutynowany Marek Saganowski.

 

Gospodarze byli groźni od pierwszych minut - już w 8. minucie do siatki powinien był trafić Pereira, którego nie upilnował Rzeźniczak, ale Brazylijczyk nie był w stanie oddać celnego strzału. Przy piłce przez większość czasu gry byli gospodarze, ale poczynali sobie na boisku na tyle nieudolnie, że nie byli w stanie poważniej zabronić bramce Kuciaka.

 

Do 38. minuty - wtedy na listę strzelców wpisał się Meunier. Legioniści stracili piłkę w środku pola, a Diaby rozpoczął kontrę i zagrał do zdobywcy gola. Meunier ruszył w stronę bramki, dość nieudolnie - ale skutecznie - przedryblował kilku Legionistów i uderzył obok bezradnego Kuciaka, który był za bardzo wysunięty z bramki.

 

Po zmianie stron Legioniści nadal nie byli w stanie poważnie zagrozić rywalom. Do ataku nie kwapili się także gospodarze, których najwyraźniej zadowoliło jednobramkowe prowadzenie. Najgroźniejszą okazję tuż po przerwie miał Denswil, który uderzył głową w słupek.

 

W doliczonym czasie gry dobrą okazję zmarnował Prijović. Szwajcar nie potrafił jednak pod kryciem dołożyć nogi do piłki zagranej w pole karne.

 

Koniec marzeń o awansie

 

Z powodu porażki Legia Warszawa niemal na pewno nie awansuje do fazy pucharowej Ligi Europy. Wicemistrzowie Polski musieliby bowiem pokonać Napoli i Midtjylland (wyżej niż 1:0), Włosi nie mogliby stracić punktów z Club Brugge, a Belgowie musieliby zremisować z Midtjylland. Dwa ostatnie spotkania Legioniści rozegrają więc tylko o pieniądze i punkty rankigowe.

 

FC Brugge - Legia Warszawa 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Thomas Meunier (38)

Żółte kartki: FC Brugge - Laurens De Bock; Legia - Marek Saganowski, Michał Pazdan, Guilherme

Sędzia: Marijo Strahonja (Chorwacja)

Widzów: ok. 18 tys.

 

polsatnews.pl, PAP