- Mamy nadzieję, że wkrótce władze znajdą rozwiązanie tego problemu i że ciała, które znajdują się w kontenerze chłodniczym przy szpitalu, będą mogły zostać pochowane – mówi Effi Latsoudi, członkini lokalnego kolektywu, który walczy o godny pochówek dla migrantów.

 

- Walczymy z czymś, co przekracza nasze możliwości, wszyscy powinni to zrozumieć - mówił grecki premier w centrum rejestracji migrantów, które odwiedził wraz z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Martinem Schulzem. - Jesteśmy tu od trzech dni. Jesteśmy głodni. Mam dwójkę dzieci, są chore - wykrzyczał jeden z mężczyzn zwracając się do Ciprasa. Premier Grecji poklepał go po ramieniu i zapewnił, że państwo zrobi "wszystko, co w jego mocy”.


- Gdy tu jechaliśmy, niestety widzieliśmy ponton pełen uchodźców. To, co dzieje się na Morzu Egejskim, jest przestępstwem i musi się skończyć - powiedział Cipras. - Musimy porozumieć się z Turcją, by powstrzymać napływ uchodźców, podejmując działania przeciwko przemytnikom - dodał.

 

Warunki już są złe, a uchodźców będzie więcej


Organizacje pomocowe krytykują warunki, w jakich na Lesbos przetrzymywani są uchodźcy. Międzynarodowy Komitet Ratunkowy przypomina, że Grecja od lat miała kłopoty z radzeniem sobie z o wiele mniejszą niż dziś liczbą migrantów.


Od początku roku do Grecji przybyło ponad 600 tys. migrantów. UNHCR spodziewa się, że pomiędzy listopadem 2015 roku a lutym 2016 roku średnio dziennie z Turcji będzie przybywać 5 tys. osób, co oznacza 600 tys. przybyszów w Grecji, Chorwacji, Serbii, Słowenii i Macedonii.

 

PAP