Według danych policji, ulicami Moskwy w marszu poparcia dla Władimira Putina przeszło 85 tys. ludzi. Rosjanie chcieli pokazać jedność z prezydentem, którego popiera 80 proc. społeczeństwa. Sam Putin nie uczestniczył w obchodach. Prezydent weźmie udział w uroczystościach na Placu Czerwonym pod pomnikiem Minina i Pożarskiego, którzy stanęli na czele pospolitego ruszenia, które przegnało Polaków z Kremla.


Lider nacjonalistów Władimir Żyrinowski reporterowi Polsat News Tomaszowi Kułakowskiemu wyjaśniał genezę święta. – To jest bardzo ważny dzień. W tamtych latach panował totalny chaos, anarchia, nie było cara, żadnej władzy. Na Kremlu zasiedli cudzoziemcy. Polska wówczas marzyła o wielkiej Polsce. Udało nam się odnowić nasze państwo – mówił. Żyrinowski dodał, że to Rosja oddała Polakom zachodnie ziemie, ale teraz mogą się o nie upomnieć Niemcy, w związku z czym Polacy powinni zainteresować się swoimi ziemiami na wschodzie.