Jak wyjaśniła na konferencji prasowej szefowa resortu nauki, wniosek nastąpił po "wnikliwej analizie zaistniałej sytuacji". Dodała, że "zgodnie z ustawą to rektor dba o utrzymanie porządku i bezpieczeństwa na uczelni".

 

"Nieformalnie, po prostu na gębę"

 

Jak podkreśłiła Lena Kolarska-Bobińska bydgoska placówka nie miała odpowiednich procedur zgłaszania organizacji takich imprez.  -  Pismo do rektora samorząd studencki skierował dwa dni przed imprezą - powiedziała minister dodając, że nie było określone w nim ile osób będzie uczestniczyło w otrzęsinach.

 

- Na dodatek zgoda była ustna. Rektor wydał ją bez poznania okoliczności i szczegółów. Nieformalnie, po prostu na gębę - skwitowała minister.

 

Do tragedii doszło  w nocy z 14 na 15 października. W łączniku pomiędzy dwoma budynkami, w których odbywała się impreza, skupiło się wiele osób, które w pewnym momencie zaczęły się tratować. Spośród poszkodowanych trzy osoby zmarły: dwie studentki (24-letnia i 20-letnia) oraz 19-letni student.

 

W miniony czwartek rektor bydgoskiej uczelni przekazał przygotowany przez nadzwyczajną komisję raport do resortu nauki. Nie upubliczniono go wcześniej, ale władze uczelni twierdziły, że to brak wyobraźni i niefrasobliwość wielu osób doprowadziły do tragedii.

 

Zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym, minister może wystąpić do senatu uczelni z wnioskiem o odwołanie rektora w przypadku stwierdzenia istotnych naruszeń przez niego przepisów prawa lub statutu. Senat uczelni po zaopiniowaniu wniosku przekazuje go organowi właściwemu do odwołania rektora albo założycielowi uczelni niepublicznej, jeżeli jest właściwy do takiego odwołania.