Według wyliczeń Komisji, ze względu na niższe stawki kobiety w państwach unijnych pracują efektywnie 58 dni za darmo każdego roku, wykonując pracę tej samej wartości, co mężczyźni.

- Równość kobiet i mężczyzn jest jedną z fundamentalnych wartości Unii Europejskiej, ale ten dzień (2 listopada –przyp. red.) przypomina nam, że nie jest to jedno z podstawowych realiów UE - napisali we wspólnym oświadczeniu komisarz ds. zatrudnienia i spraw socjalnych Marianne Thyssen, komisarz ds. sprawiedliwości i równości płci Vera Jourova oraz wiceszef KE Frans Timmermans.

 

Jak wskazali, różnica w wynagrodzeniach między kobietami i mężczyznami jest niesprawiedliwa, nieuzasadniona i nie do przyjęcia w krótkim okresie, natomiast w dłuższej perspektywie prowadzi do znacznie niższych emerytur kobiet. Średnio w UE ich wysokość jest mniejsza o 39 proc. niż w przypadku mężczyzn.

 

Nierówności w Polsce

 

Podczas gdy średnia różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w UE wynosi 16,3 proc., w Polsce jest to 6,4 proc., co czyni nas trzecim po Słowenii i Malcie państwem z najmniejszymi nierównościami. Najgorzej pod tym względem wypadają Estonia, Austria, Czechy i Niemcy, gdzie panie zarabiają między 20 a 30 proc. mniej niż ich partnerzy.

 

Na poziomie unijnym jest już prawodawstwo mające eliminować nierówności płacowe, jednak w ocenie KE nie jest ono w wystarczającym stopniu wdrażane przez państwa członkowskie. W zeszłym roku KE przyjęła rekomendacje dla krajów UE w tej sprawie, jednak postęp nadal jest niewielki.

 

PAP