Według doniesień agencyjnych maszyna miała ponad 18 lat. Samolot zniknął z radarów po 23 minutach od startu.

  
Jak podaje agencja ITAR-TASS, kapitan skontaktował się z kontrolerami ruchu lotniczego i domagał się możliwości lądowania na najbliższym lotnisku.
 

Rosyjska agencja RIA informuje natomiast, że na pokładzie pasażerskiego Airbusa A321, należącego do rosyjskich linii Kogalymavia (Metrojet),  były 224 osoby - 7 członków załogi, 217 pasażerów, w tym 17 dzieci. Byli to głównie rosyjscy turyści lecący z kurortu Szarm el-Szejk  do Petersburga.

 

Znaleziono wrak, słychać głosy

 

Wrak samolotu został znaleziony przez ratowników i wojsko po niecałej godzinie poszukiwań. Zbnajduje się na pustyni, w górzystym terenie w pobliżu miasta Al-Arisz.

 

Jak podaje agencja Reutera, cytująca anonimowe źródło w służbach ratowniczych, ratownicy na miejscu katastrofy słyszeli głosy ludzi w jednej z części samolotu, który rozpadł się na dwie części.

 

- Jest jeszcze kolejna część samolotu z pasażerami w środku, do której ratownicy wciąż próbują dotrzeć i mamy nadzieję na znalezienie ocalałych zwłaszcza po tym, jak słychać było odgłosy ludzi ze środka wraku - powiedział przedstawiciel ratowników.

 

Jak informują egipskie służby, ratownikom udało się dotrzeć do ciał pięciorga dzieci z siedemnastu, które znajdowały się na pokładzie maszyny.

 

Egipski prokurator generalny Nabil Sadek zarządził oficjalne dochodzenie ws. katastrofy rosyjskiego samolotu, powołując w tym celu specjalny zespół prokuratorów, którzy mają jak najszybciej zbadać miejsce katastrofy oraz szczątki ofiar. Według egipskich władz nie ma na razie przesłanek wskazujących, że samolot mógł zostać zestrzelony. Śledztwo w sprawie katastrofy wszczął także Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej.

 

Egipskie służby znalazły już też czarną skrzynkę z samolotu.

  

Polsat News