Kowalczyk przygotowania do zbliżającego się sezonu rozpoczęła zgodnie z planem, na początku maja. - Udało mi się ten okres solidnie przepracować, choć początek nie był łatwy, bo byłam po artroskopii kolana. Nie wiem jakie będą rezultaty, ale na starcie stanę z czystym sumieniem - powiedziała i dodała, że priorytetem będą starty w PŚ i Tour de Ski.

 

- Mój cel na ten sezon, to wrócić do poziomu sprzed co najmniej dwóch lat - powiedziała podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego, oceniając, że Kryształowa Kula będzie w tym sezonie raczej poza jej zasięgiem.

 

Prawie 33-letnia zawodniczka, to m.in. dwukrotna mistrzyni olimpijska. Cztery razy zdobywała Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jednak ostatnie dwa sezony z powodu problemów zdrowotnych i osobistych nie wyglądały tak, jak chciała.


- Chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, że od wielu lat bolą mnie piszczele, próbowałam je leczyć operacyjnie, na wiele sposobów, wielu fizjoterapeutów próbowało to ogarnąć, ale nie udaje się, ból jest zbyt duży - powiedziała Kowalczyk. Polka zamierza skoncentrować się na biegach stylem klasycznym, co wpłynie na zmniejszenie dolegliwości.

 

Narciarka z Kasiny Wielkiej w nadchodzącym sezonie będzie miała w czym wybierać. Łącznie w PŚ zaplanowano aż 33 starty indywidualne, do tego Kowalczyk związała się z Team Santander - drużyną, rywalizującą w narciarskich maratonach. Kowlaczyk ma już za sobą udany debiut w tej konkurencji - w marcu była najszybszą kobietą w biegu Wazów (90 km). Ponadto maratony mają być przygotowaniem do mistrzostw świata w 2017 roku oraz igrzysk olimpijskich w 2018.

 

Według norweskich mediów Kowalczyk planuje wystartować w co najmniej trzech maratonach z cyklu Ski Classics: Marcialonga (31 stycznia w Trentino), Birkebeinerrennet (19 marca w Lillehammer) i Arefjallsoppet (2 kwietnia w Are).