Wejście przez wieżyczkę strażniczą w asyście stażystki ze szkoły hotelarskiej, a na końcu drogi elegancki lokal z kratami w oknach zamiast firanek. Jeszcze niedawno dobywały się tam narady więziennych strażników. Teraz jest restauracja. Kelnerami i pomocnikami szefa kuchni są tu więźniowie, odbywający kary do 23 lat pozbawienia wolności.

 

 

Za 30-40 euro od osoby można zjeść kilkudaniową kolację. W menu: makaron pappardelle z mąki kasztanowej z sosem z mięsa jelenia z dodatkiem grappy i z porzeczkami, kopytka z dyni, miecznik smażony na patelni z tymiankiem. Dla miłośników mięsa - golonka. Na deser do wyboru tiramisu, owoce z karmelizowanymi pistacjami i malinowy deser lodowy.

 

 

Jeśli w romantycznej atmosferze goście przypadkiem zapomną gdzie się znajdują, to na papierowych podkładkach pod naczynia przypomnieniem służą zdjęcia więzień z całego świata.

 

 

 

Pomysł na taką właśnie restaurację to część projektu resocjalizacji więźniów z mediolańskiego więzienia. Wszystko zaczęło się w 2004 roku od założenia za kratami spółdzielni cateringowej.

 

Pracujący w lokalu więźniowie zarabiają od 600 do 1200 euro.

 

PAP