Praktycznie nie ma tygodnia, w którym policji nie udałoby się zatrzymać podejrzanych o oszukiwanie starszych ludzi. Od początku roku aresztowano ponad 140 osób, a liczba wyłudzeń ciągle rośnie. Oszuści modyfikują metody działania. – Sposób „na wnuczka” zastępują metodą „na policjanta”, dzięki której mogą zwiększyć swoją wiarygodność względem przyszłych ofiar – mówi Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji.

 

Sprawcy podają się za policjantów i informują, że ktoś z rodziny osoby, do której dzwonią, uległ wypadkowi bądź został zatrzymany przez policję. Przekonują, że potrzebne są pieniądze na operację albo zwolnienie z aresztu. Żeby uwiarygodnić swoje słowa namawiają starsze osoby, żeby nie rozłączając się, wybrały numer 997 i połączyły się z innym policjantem, który potwierdzi ich wersję. Zdenerwowani staruszkowie często zapominają, że wybranie numeru w czasie rozmowy nie skutkuje połączeniem.


Oszuści udają też funkcjonariuszy CBŚ, którzy "rozpracowują grupę przestępczą i potrzebują ich pomocy". Proszą starsze osoby o przekazanie pieniędzy, żeby móc zatrzymać osoby wyłudzające „na wnuczka”. Coraz częściej podają się także za urzędników albo przedstawicieli jakiejś organizacji czy instytucji.

 

Zdecydowana większość osób, które padają ofiarami oszustów to starsi ludzie w wieku co najmniej 70 lat. W dużej mierze to mieszkańcy większych miast, którzy są bardziej odizolowani społecznie i rzadziej konsultują swoje decyzje z rodziną. Łatwo do nich trafić, bo często mają telefony stacjonarne.

 

Dziennik Gazeta Prawna