Crawford sięgnął po pas w kwietniu tego roku, gdy po sześciu rundach znokautował Thomasa Dulorme'a. Po kilku miesiącach po raz kolejny pokazał, że trudno z nim nawiązać równorzędną walkę. Urodzony na Haiti Jean był na "deskach" w pierwszym, dziewiątym i - jak się później okazało - ostatnim starciu.

 

Crawford błyszczał nie tylko w ataku, ale i w obronie. Jean dzielnie próbował odzyskać rytm, ale to nie wystarczyło. Po raz drugi leżał na deskach w dziewiątej rundzie i wydawało się, że wszystko zakończy się już wtedy. Kanadyjczyk przetrwał, ale tylko przez chwilę. W dziesiątym starciu ponownie musiał bronić się przed gradem ciosów Crawforda, a kiedy upadł po raz trzeci, sędzia przerwał walkę.

 

- Jean zapowiadał, że ma nokautujące uderzenie, a nic takiego nie pokazał - ocenił mistrz świata, który być może w następnej walce spotka się ze słynnym Filipińczykiem Mannym Pacquiao (na zdj.).

 

Na trybunach w rodzinnym mieście Crawforda było 11 tysięcy kibiców, a wśród nich miliarder Warren Buffett, który godzinę przed pojedynkiem odwiedził w szatni pięściarza. Od dawna są zaprzyjaźnieni. Na tegorocznej amerykańskiej finansowej liście "Forbesa" legendarny inwestor giełdowy Buffett zajął drugie miejsce. Jego majątek szacowany jest na 62 mld dolarów. Bogatszy jest tylko współzałożyciel Microsoftu Bill Gates - 76 mld.

 

Polsat Sport, bokser.org