Początek meczu bardzo spokojny. Pomimo gorszego miejsca tabeli, to piłkarze z Krakowa dominowali. Spokojnie rozgrywali piłkę, jednak każda ich akcja była skutecznie rozbijana przez defensywę gości. Przez pierwsze 45 minut zawodnicy ze Szczecina praktycznie nie zagrozili bramce strzeżonej przez Grzegorza Sandomierskiego. Gospodarze również nie stworzyli żadnych klarownych okazji, a ich strzały z daleka lądowały najczęściej wysoko nad bramką rywali. W 42. minucie pierwsze poważne zagrożenie pod bramką Portowców stworzył Bartosz Kapustka, jednak jego strzał z trudem wybronił Kudła. Pierwsza, niezbyt ciekawa połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

 

Pierwsze 5 minut drugiej połowy wstrząsnęły piłkarzami Pogoni. Najpierw w 48. minucie do bramki gości trafił Cetnarski, a trzy minuty później z gola cieszył się Rakels. Pogoń jednak nie załamała się tym faktem i już w 55. minucie kontaktową bramkę zdobył najskuteczniejszy zawodnik gości w tym sezonie - Łukasz Zwoliński. Mecz rozkręcił się na dobre i już w 62. minucie po raz drugi tego dnia na listę strzelców wpisał się Deniss Rakels. Cracovia w dalszym ciągu przeważała. Efektem tego była bramka Budzińskiego przy której duży błąd popełnił bramkarz Pogoni. W końcówce w dalszym ciągu atakowali piłkarze trenera Zielińskiego, jednak wynik nie uległ już zmianie.

 

Pogoń przestała być w sobotę jedyną ekipą beż porażki w ekstraklasie: do meczu z Cracovią podopieczni Czesława Michniewicza wygrali 5 spotkań, a pozostałe 7 zremisowali. W pojedynku z Pasami nie mieli jednak wiele do powiedzenia. Krakowianie kontrolowali mecz od początku do końca. Dobra gra i cierpliwość przyniosły efekty w postaci trzech punktów.

 

Cracovia Kraków - Pogoń Szczecin 4:1 (0:0)