- Udało nam się zbudować dużą polityczną siłę, zmieniamy język polityki, mówimy o  sprawach,  o których nikt wcześniej nie mówił - oświadczył Petru, poproszony o podsumowanie kampanii swego ugrupowania.

 

"Rozmawiamy o konkretach"

 

Polityk zaznaczył, że jego ugrupowanie prezentuje inny poziom kultury politycznej niż pozostałe partie. - Przypomnę, że kiedyś Andrzej Lepper powiedział, że "tu już Wersalu nie będzie". No i rzeczywiście nie było. A teraz wchodzimy my i mamy nadzieję, że przez nas podniesie się poziom politycznej dyskusji.

 

Lider .Nowoczesnej podkreślił, że tym, co różni jego partię od pozostałych, jest rozmowa o konkretach. - Większość polityków unika konkretu, lubi okrągłe zdania, a niektórzy mówią z nagranych taśm. Nie mówię o tych nagranych u kelnerów, tylko o tych, którzy nauczyli się pewnego tekstu - stwierdził.

 

"Współpraca z każdym, kto spełni cztery warunki "

 

Petru zapowiedział, że dzięki dwucyfrowemu wynikowi .Nowoczesna będzie mogła utworzyć silną reprezentację w Sejmie. Zaznaczył, że w ewentualnej koalicji będzie działał "nie przeciwko komuś", a "za czymś".  Zaznaczył, że dużo będzie wynikało z podziału mandatów, ale jeżeli zostaną spełnione cztery warunki, jest w stanie rozmawiać z opozycją.

 

Są to: wolność gospodarcza; niskie i proste podatki; kurs proeuropejski; neutralność światopoglądowa państwa w połączeniu z dialogiem z Kościołem.

 

- PO dawała nam stagnację, a PiS proponuje nam stagnację do kwadratu, czyli księżycowe, nieodpowiedzialne propozycje gospodarcze - powiedzial Petru podczas wizyty w Krakowie. Odniósł się też do ewentualnej koalicji PiS-Kukiz po wygranych wyborach. - To będzie koalicja stagnacji, zaproponuje dużo agresji w życiu codziennym. My proponujemy normalność - podkreślił.

 

Polsat News