O zgromadzonym przez dziennikarzy materiale dotyczącym kulis prywatyzacji Ciechu mówi Polsat News publicysta "Do Rzeczy" Cezary Gmyz, współautor magazynu śledczego "Zadanie Specjalne”.

 

- W tych rozmowach najbardziej zaskakujący był stopień zblatowania z Janem Kulczykiem. Wszyscy rozmówcy Jana Kulczyka są z nim na ty, popijają winko i jedzą luksusowe potrawy. Człowiek odnosi wrażenie, że te rozmowy, które powinny odbywać się w zaciszu ministerialnych gabinetów, a nie prywatnych pomieszczeniach, które użytkuje Jan Kulczyk, że to świadczy o jakiejś patologii. Ale to, co budzi tam największe zdumienie to, że przyzwolenie na te transakcje dał osobiście - Krzysztof Kwiatkowski o tym mówi - że zieloną rękę, zielone światło dał Donald Tusk, które jak wiemy wielokrotnie z Kulczykiem się sam spotykał - przekonuje Gmyz.


W kilku nagranych rozmowach pada określenie "kierownik". Według Gmyza, w taki sposób określa się w PO Donalda Tuska. Właśnie "kierownik” miał dać - jak mówi Krzysztof Kwiatkowski - zielone światło dla prywatyzacji.

 

Dziennikarz przypomina, że sprawę bada Prokuratura Apelacyjna w Warszawie i "przygląda się, czy w tej sprawie nie doszło do korupcji i narażania państwa na ogromne  straty”.

 

Transakcja przejęcia pakietu kontrolnego w Ciech S.A. miała być tylko początkiem planów Jana Kulczyka. Z rozmów, które Kulczyk prowadził ma - zdaniem Gmyza - wynikać, że jego plan był dużo szerszy i "o charakterze globalnym, natomiast z dużym udziałem Skarbu Państwa”.


- To były gigantyczne interesy na rynku nie tylko chemicznym, ale także energetycznym i gazowym. Jak się wydaje Jan Kulczyk pod koniec życia planował zbudowanie czegoś, co się nazywa kartelem. On byłby po zrealizowaniu tych planów właścicielem znacznej części Polski – konstatuje Gmyz.

 

W kwietniu Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy prywatyzacji spółki Ciech, ktorą przeprowadzono w połwie 2014 roku. To pokłosie afery taśmowej. Jak informował wówczas rzecznik Zbigniew Jaskólski, śledztwo prowadzone jest w sprawie niedopełnienia obowiązków i nadużycia udzielonych uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Skarbu Państwa "w związku ze zbyciem przez SP w odpowiedzi na publiczne wezwanie KI Chemistry z grupy Kulczyk Investments 37,9 proc. akcji Ciech SA za kwotę nie mniejszą niż 619 mln zł, czym wyrządzono państwu szkodę majątkową w wielkich rozmiarach". Za taki czyn grozi kara do 10 lat więzienia.

 

Zapis fragmentów nagrań rozmowy Jana Kulczyka z lobbystą Piotrem Wawrzynowiczem

 

Piotr Wawrzynowicz: Słuchaj, z dobrych wiadomości, z takich, które naprawdę są dobre. Dwie niezależne forpoczty badały Włodka czy on nie spęka przy podejmowaniu decyzji. Posłałem Stasia Gawłowskiego, to jest sekretarz z Ministerstwa Ochrony Środowiska i Kaziu Plocke, sekretarz w Ministerstwie Rolnictwa, to jest jego kumpel. No i tam przy wódeczce gdzieś, chodzili go pytali, ale czy ten Włodek, który jest j***y w Platformie, nie spęka, żeby Jankowi sprzedać Ciech. I powiedział, że absolutnie nie spęka, że to jest w ogóle transakcja taka jak powinna być. Nic takiego się nie dzieje". [...]

 

Jan Kulczyk: Sławek Nowak?

 

PW: Tak, pytał go, czy on nie widzi zagrożeń i tak dalej. I on dwóm niezależnym źródłom powiedział, że on nie widzi żadnego zagrożenia. Powiedział, że on się z tobą widział, że macie wszystko dogadane, że tutaj nie ma problemu. Widziałem się dzisiaj z Arturem Osuchowskim, chyba... On jest wiceprezesem Ciechu. Chyba nic złego się nie dzieje, bo on o niczym nie ma pojęcia. Znaczy...

 

JK: Widziałeś? Ja się widziałem z Bakalą? [Zdenek Bakala, jeden z najbogatszych Czechów, który był zainteresowany kupnem Ciechu] Nic nie będzie z tamtej strony. Zna jego interesy i w ogóle tego. Widziałem się z tym, tym... Sołowowem. Powiedział: "Janek, ja przeciwko tobie nigdy w życiu nie wystąpię". Może się spotkać. No, Jakubas nie ma tutaj nic do tego.

 

PW: To wehikuł, żeby występować dalej. Natomiast jest jedno pytanie o cenę. Bo jakby jutro jest walne, w czwartek w Ciechu. I tak naprawdę, Tomek mnie prosił, żebym zorganizował jakieś spotkanie na szybko, u mnie w domu z kimś, żeby porozmawiał czy oni wypłacą tą dywidendę, czy nie. Bo jak wypłacą...

 

JK: Trzeba ustalić ile dywidendy. Ja ci powiem taką rzecz. Ile jest podniesienie... jak to wygląda na przykład podniesienia o złotówkę. Ile to zrobi?

 

PW: Jeśli było podniesienia o 50 gr, to było niecałe 17 mln, czyli złotówka zmienia o 34 mln.

 

Zapis fragmentów nagrań rozmowy Jana Kulczyka z Krzysztofem Kwiatkowskim w Pałacyku Sobańskich w restauracji "Amber Room"

 

Jan Kulczyk: Pewne rzeczy szkoda, że idą tak wolno, wiesz, bo jak ktoś ma miękkie serce, to powinien mieć przynamniej twardą dupę, tak. Ja tak sobie myślę, to co się wydarzyło, co oni nabroili, Kamiński wiesz, tymi swoimi działaniami, dzisiaj Sejm ich uniewinnił.

 

Krzysztof Kwiatkowski: Słyszałem, że tak.

 

JK: Tak.

 

KK: Ale tam też awantura była nieziemska. No przynajmniej tego prosty człowiek nie ogląda. Przy tym wszystkim.

 

JK: Tak, tak.

 

(...)

 

JK: Ale tutaj trochę niepotrzebnie Donald chciał być ponad tym wszystkim i nie wyciął Kamińskiego. Przecież nie byłoby tych następnych afer.

 

KK: Okazało się, że to było kompletnie nie...

 

JK: To nic nie dało, wręcz przeciwnie.

 

KK: On siedział i cały czas kombinował.

 

JK: Miło, że Cię widzę.

 

KK: A ja się bardzo cieszę, bo byłem ciekaw, jakie będą głosy po tej transakcji Ciechu. To jest skopiowane. Nikt, nawet sobie PiS nie

pozwolił na...

 

JK: Tu nie ma jak, no bo co. Zapłaciłem bardzo dobrą cenę. Nikt by tyle nie zapłacił, bo ta firma nie jest tyle warta dla nikogo, oprócz mnie.

 

KK: Ale ja dlatego mówię... Ja się już  przyzwyczaiłem do wszystkich szaleństw. Jak pamiętam teraz, to trzy lata temu mieliśmy ten durny przepis, gdzie cię prokurator mógł ciągać za działanie na szkodę własnej spółki chociaż poszkodowanego nie było. Przecież mało mnie opozycja nie rozjechała.

 

JK: Ale tam jest podobno jeszcze taki zapis, że... tam gdzie wyście to wzięli wyeliminowali z kodeksu, ale skądś nie wzięliście. Gdzieś coś tam jeszcze jest podobno, taki haczyk, że może tam wiesz.

 

KK: Intencjonalnie chcieliśmy to wyeliminować, a spieprzyliśmy to przez niedopatrzenie. Bo intencja była taka, żeby ten durny przepis usunąć. Ale nie wiem, czy pamiętasz, jak ja się wtedy... dla mnie to jest takie... "Rzeczpospolita", poważny tytuł, pierwsza strona, atak taki, stary po prostu czasami to..., ale dlatego dobrą puentą zakończył. Świat się zmienia, zobacz, transakcja zamknięta, albo oklaski albo milczenie. A to jest jednak zmiana wartościowa.

 

JK: Wartościowa. To nawet jest to milczenie jest milczeniem.

 

KK: Patrzą jak na papierek lakmusowy. Jak się zachowają co poniektórzy.

 

JK: Teraz już krótko mówiąc: można!

 

KK: Normalnieje... Rozmawiałem z Włodkiem Karpińskim i on mówi: "sam byłem ciekaw reakcji, bo Donald tu dał mi zieloną rękę, ale mówi 'no, zobaczymy jak to pójdzie'", więc...

 

JK: Znaczy, że dał zieloną rę... zielone światło.

 

KK: Tak, on dał zielone światło, a jednocześnie mówił: "Bierzesz to na własną odpowiedzialność". Jak to Donald.

 

Zapis fragmentów  nagrań rozmowy Jana Kulczyka z Radosławem Sikorskim w restauracji "Sowa i Przyjaciele"

 

Jan Kulczyk: Ale powiem ci, jedną rzecz trzeba zmienić. I to też w miarę tak, że pierdolnie się za dziób. Źle jest odbierana ta walka o ten węgiel.

 

Radosław Sikorski: Aha.

 

JK: Słuchaj, z tego powodu, że jest tak w historii, że kiedy my walczymy o węgiel, a Rosjanie... i to jest fakt i to ci ktoś wyciągnie, po co my walczymy? Po drugie...

 

RS: Jesteśmy mistrzami w walczeniu o nie swoje interesy.

 

JK: Tak, to jest druga sprawa, posłuchaj. Koszt energii wynikający z tego faktu, że ten węgiel produkujemy tak drogo... No przecież my musimy dbać o polską gospodarkę. Z całym szacunkiem - nie wiem, ile jest tam w tej chwili tych górników - sto tysięcy?

 

RS: Mhm.

 

JK: Może nawet już nie. Ja rozumiem, że dzisiaj, przedwyborczo trzeba. Rozumiem. Nie dyskutuję. Jak ktoś mówi: "Donald - po co?" Są wybory, zostawcie. Natomiast potem trzeba to zupełnie zmienić. To, co było dzisiaj naszym przekleństwem - położenie - naprawdę, weźmy, ku...wa, przejmujmy energetykę ukraińską. Ja ci to zrobię, Radek - ja ci to zrobię.

 

RS: OK.

 

JK: I nagle się staniemy... zamieszamy. Ja bym chciał, tak jak powiedziałeś kupić Koehlera. Następną rzeczą, którą chciałbym kupić, to chciałbym kupić EON.

 

Telewizja Republika