Według Karczewskiego, po debacie zablokowano przejście prezes Beaty Szydło, a umożliwiono wyjście Ewie Kopacz. - To pani premier zorganizowała konferencję prasową, a my dopiero później zostaliśmy wypuszczeni poza budynek - uzasadnił. 

 

Jak powiedział, PiS pyta też, "czy komitet PO ma umowę i zapłacił za wynajęcie sali", o ochronę BOR i o pracowników ochrony budynku.

 

Incydent przed debatą

 

Wczoraj ok. godz. 19:30 podczas wejścia sztabu Beaty Szydło do budynku telewizji publicznej doszło do zamieszania i przepychanek. Według dziennikarzy czekających na zewnątrz, ochrona nie chciała wpuścić tych spośród osób towarzyszących Szydło, które nie miały przepustek.

 

- Przed wejściem blokowano nam drogę i kilku uczestników naszej młodzieżówki zostało zatrzymanych. Kuriozalne było również to, że tylko nasza młodzieżówka była sprawdzana na bramkach, a pozostałe swobodnie przeszły do budynku - opisywał Karczewski. Wg niego, grupa członków PiS była blokowana również po wejściu do budynku. - Autentycznie się baliśmy, bo sytuacja była wyjątkowo groźna - ocenił.

 

Rzeczniczka PiS Elżbieta Witek powiedziała, że była zaskoczona sytuacją, gdyż "zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami z Telewizją Polską młodzieżówka PiS otrzymała 25 identyfikatorów żółtych i 8 czerwonych tzw. vipowskich". - Mimo iż te identyfikatory mieli na sobie, byli brutalnie wypchnięci i próbowano nie wpuścić ich do gmachu budynku - powiedziała.

 

Ok. godz. 19:38 Sławomir Nitras (PO) skomentował na Twitterze: "PIS (...) złamał ustalenia i bijąc się z ochroną, wtargnął do budynku TVP większą ilością osób niż ustalono dla komitetów".

 

Polsat News