Sutton wracała z Londynu do Iraku, gdzie była krajowym dyrektorem organizacji non profit Institute for War and Peace Reporting (IWPR), promującej pozytywne przemiany w strefach konfliktów.


Według informacji docierających ze Stambułu, kobieta nie zdążyła na lot do Irbilu, stolicy irackiego Kurdystanu. Podobno była zmartwiona, bo kazano jej kupić nowy bilet, a nie miała na niego pieniędzy. Później jej zwłoki znaleziono w toalecie. Podano, że powiesiła się na sznurowadłach.


"Potrzebne jest międzynarodowe śledztwo"


W samobójstwo nie wierzą przyjaciele oraz koledzy. Anthony Borden z IWPR domaga się ”otwartego, transparentnego śledztwa”. Zaznacza, że Sutton była bardzo inteligentna, kompetentna, a przede wszystkim radziła sobie w trudnych sytuacjach. - Nie jestem nawet pewien, czy buty, które miała na nogach, były wiązane na sznurowadła - wyznał mediom.

 

 
- Jeśli Turcja mówi, że kamery na lotnisku ”źle działały”, to Jacky Sutton została zamordowana - pisze Christian Bleuer, dobry znajomy dziennikarki. Opowiada, że spotkał się z nią niemal tydzień przed tragedią, aby omówić jego pracę na temat propagandy państwa islamskiego. Była podekscytowana współpracą z mężczyzną. Według Bleuera, tryskała energią.

 

 
- Nie jestem przekonana do tego, że Jacky popełniła samobójstwo. Jestem sceptyczna. Potrzebne jest pełnowymiarowe śledztwo w sprawie tej śmierci - pisze Susan Hitchinson, koleżanka z czasów studenckich. Inni uważają, że okoliczności jej śmierci powinno wyjaśnić międzynarodowe śledztwo.


Jacky Sutton w latach 1998-2000 była dziennikarką BBC World Service. Relacjonowała międzynarodowe wydarzenia, m.in. wydarzenia w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Sutton została dyrektorem krajowym IWPR w Iraku w czerwcu. Jej poprzednik na tym stanowisku Ammar al-Shahbander zginął w maju w zamachu bombowym w Bagdadzie.


PAP, telegraph.co.uk