Śląski konsultant wojewódzki w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii dr Jacek Karpe przyznał, że liczba łóżek w regionie stale rośnie. W 2012 roku było ich 345, a w ubiegłym roku juz 420. - Począwszy od 2013 r. mieścimy się w średniej ogólnopolskiej - na każde 10 tys. mieszkańców przypada 0,9 łóżka. Ta ilość nie spełnia jednak wymagań określonych w rozporządzeniu ministra zdrowia z 20 grudnia 2012 r. - zauważył.

 

Zgodnie z ministerialnym rozporządzeniem liczba łóżek na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii powinna stanowić co najmniej 2 proc. ogólnej liczby łóżek w szpitalach. W woj. śląskim jest 25 tys. 620 łóżek, co oznacza, że tych dla pacjentów w najpoważniejszym stanie powinno być ponad 500.

 

Stopniowa poprawa

 

- Sytuacja poprawia się stopniowo, jak widać łóżek przybywa, choć powoli. Największą bolączką jest nierównomierne rozłożenie placówek  ze stanowiskami intensywnej terapii w regionie. Mimo dobrej sieci dróg dojazd z niektórych rejonów może trwać nawet godzinę - przyznał dr Karpe.

 

10 nowych łóżek intensywnej terapii uruchomiono niedawno za ponad 2 mln zł w Górnośląskim Centrum Medycznym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. - Odczuwaliśmy brak łóżek intensywnej terapii. Te, które mieliśmy dotąd, były bardzo obłożone. Takich łóżek w województwie jest relatywnie niewiele, brakuje ich w całej Polsce. Na tej inwestycji skorzystają przede wszystkim pacjenci, zwłaszcza ci w bezpośrednim zagrożeniu życia, wymagający intensywnego nadzoru medycznego. Cieszymy się, że jednocześnie ta inwestycja jest również racjonalna ekonomicznie - podkreśliła w rozmowie z PAP dyrektor szpitala Klaudia Rogowska.

 

Według konsultanta wojewódzkiego, łóżka powstające w ośrodkach uniwersyteckich są szczególnie oczekiwane. - Tam trafiają pacjenci najtrudniejsi, niejednokrotnie już z historią leczenia w innych placówkach, wymagający opieki "z najwyższej półki" - podkreślił.

 

PAP