Na trop oszustw celnych związanych z importem czosnku - jeszcze w 2010 roku - wpadli policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą komendy wojewódzkiej w Lublinie. Zatrzymano wówczas cztery osoby i zabezpieczono 48 ton nielegalnego czosnku. Trafił on na prywatną posesję w gminie Grębków w woj. mazowieckim z portu w Gdyni, dokąd przypłynął statkiem z Rotterdamu. Gdy wkroczyli tam policjanci, właśnie trwał rozładunek jednego kontenera.


Polscy celnicy skontaktowali się z kolegami z Holandii. W wyniku współpracy i wymiany informacji w styczniu 2011 r. polskie służby przechwyciły kolejne cztery kontenery - każdy z 24 tonami chińskiego czosnku. Oszacowano, że do Polski przemycono lub próbowano przemycić w sumie ponad 700 ton czosnku, z czego ponad 460 ton - poprzez różne firmy - wprowadzono do obrotu.


Proces ruszył dopiero w grudniu 2014 r. Akta śledztwa liczyły 351 tomów. Akt oskarżenia wraz z uzasadnieniem zawarto na 220 stronach, a zarzuty - na 67. Sama sentencja wyroku Sądu Okręgowego w Siedlcach to ponad 50 stron.


- Strata poniesiona przez Skarb Państwa na skutek działania sprawców wynosi około 2 mln 130 tys. zł - mówiła rzeczniczka prasowa siedleckiej prokuratury Krystyna Gołąbek.


Najsurowszy wyrok - 5 lat więzienia - usłyszał oskarżony, któremu prokuratura postawiła 21 zarzutów. Poza przestępstwami skarbowymi zarzucono mu m.in. rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia, pranie pieniędzy, fałszowanie dokumentów i przestępstwa korupcyjne. Sąd wymierzył mu także ponad 230 tys. zł grzywny oraz zasądził blisko 68 tys. zł kosztów procesu.


Wobec 11 kolejnych skazanych sąd zawiesił wykonanie kar pozbawienia wolności na okresy od trzech do ośmiu lat i wymierzył im grzywny od kilku do kilkunastu tys. zł. Wobec dwojga warunkowo umorzono postępowanie karne na okres dwóch lat.


PAP