- Ludzie wybijali okna, bo było tak duszno. W tym krytycznym momencie. Ludzie zaczęli się dusić - relacjonował jeden ze studentów.

 

- Nie było jakiegoś momentu zapalnego, jakiejś iskry. Po prostu w pewnym momencie duża część studentów chciała wejść do łącznika, a inna z niego wyjść.  W jednej części budynku sprzedawano alkohol, a w drugiej były szatnie. Sceny były podzielone na oba budynki. Siłą rzeczy ludzie musieli migrować między tymi budynkami, dlatego było to bardzo źle rozwiązane. Ten łącznik jest bardzo ciasny, nie da się otworzyć okien - dodała inna studentka.

 

Tragedia na kampusie

 

Impreza inaugurująca działalność samorządu studenckiego w nowym roku akademickim odbywała się w budynkach dydaktycznych uczelni, a do tragedii doszło w łączniku znajdującym się na wysokości pierwszego piętra pomiędzy dwoma częściami holu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że w trakcie imprezy mogło dojść do paniki wśród uczestników i stratowania części z nich. Jedna z osób, która odniosła obrażenia zmarła w szpitalu. Dwie inne są w stanie krytycznym. W sumie ucierpiało jedenastu studentów.

 

Policjanci przeprowadzają obecnie oględziny i przesłuchują świadków. Pod nadzorem prokuratury będą oni dokładnie wyjaśniać przyczyny i okoliczności tego zdarzenia, jak i śmierci kobiety.

 

Polsat News