Samoloty, które latają nad Irakiem, zostaną wyposażone w termicznie naprowadzane rakiety krótkiego zasięgu ASRAAM. Są one zdolne do zniszczenia każdego typu samolotu wojskowego na świecie.


- Do tej pory odrzutowce RAF typu Panavia Tornado były wyposażone w 500-funtowe (ponad 220 kg - przyp. red.) bomby naprowadzane z satelity, ponieważ nie było żadnego zagrożenia z powietrza. W ostatnich tygodniach sytuacja się jednak zmieniła. Zareagowaliśmy w odpowiedni sposób - cytuje swoje źródło w brytyjskim resorcie obrony tygodnik.


Podobne instrukcje otrzymali także piloci innych sił NATO w Iraku. Priorytetem jest jednak unikanie jakiegokolwiek kontaktu z rosyjskimi samolotami.


- Nikt nie wie, co Rosjanie zrobią. Nie wiemy, jak się zachowają, jeśli wejdą w kontakt z zachodnimi odrzutowcami - dodaje źródło.


Rosja żąda wyjaśnień


Teoretycznie kontakt pomiędzy myśliwcami rosyjskimi i RAF-u nie jest jednak możliwy. Rosjanie nie operują w Iraku - skupiają się na Syrii. Z kolei Brytyjczycy nie latają nad pogrążonym w wojnie domowej państwem Baszara el-Asada.

 

Doniesienia brytyjskiej prasy szybko dotarły jednak na Kreml. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow oficjalnie zażądał od brytyjskiego MSZ wyjaśnień. Nota dyplomatyczna została dostarczona przez rosyjskiego ambasadora w Londynie Aleksandra Jakowienko. Rosjanie zwracają w niej uwagę, że informacje dotyczące wyposażenia myśliwców w rakiety powietrze-powietrze pochodzą z wysokiego szczebla. - Samo założenie potencjalnego konfliktu samolotów bojowych Wielkiej Brytanii i Rosji nad Irakiem jest niezrozumiałe - argumentują.


Informacje o nowym uzbrojeniu maszyn RAF zbiegły się w czasie z rosyjską ofensywą w Syrii, która lotniczo wspiera armię Baszara el-Asada. Naloty Federacji Rosyjskiej wywołały zaniepokojenie krajów zachodnich oraz z regionu.


The Sunday Times, Russia Today